,
„Akt terroryzmu”. Reakcje po przymusowym lądowaniu samolotu w Mińsku i zatrzymaniu Ramana Pratasiewicza
Raman Pratasiewicz

Na lotnisku w stolicy Białorusi, Mińsku, lądował awaryjnie samolot linii Ryanair. Maszyna leciała z Aten do Wilna, a powodem przymusowego lądowania były informacje o bombie na jej pokładzie. Po lądowaniu służby zatrzymały jednego z pasażerów samolotu – opozycjonistę Ramana Pratasiewicza. „Porwanie cywilnego samolotu to bezprecedensowy akt państwowego terroryzmu” – oświadczył szef polskiego rządu Mateusz Morawiecki. Litwa proponuje z kolei, by Unia Europejska unikała białoruskiej przestrzeni powietrznej.

Piloci samolotu otrzymali sygnał o bombie, znajdującej się na pokładzie. Dla maszyny co prawda w tamtym momencie najbliższym lotniskiem do lądowania było Wilno, ale samolot ostatecznie znalazł się w Mińsku. Aleksander Łukaszenka wysłał bowiem do jego przechwycenia myśliwce MIG-29. Zatrzymany został białoruski bloger Raman Pratasiewicz, który był poszukiwany przez reżim Łukaszenki w związku z demonstracjami opozycji.

„Akt terroryzmu”

„Porwanie cywilnego samolotu to bezprecedensowy akt państwowego terroryzmu, który nie może pozostać bezkarny” – oświadczył premier Polski Mateusz Morawiecki.

Działanie rządu w Mińsku potępili też inni przedstawiciele polskich władz. „Wydarzenia na Białorusi związane z wymuszeniem lądowania samolotu pasażerskiego są kolejnym przykładem naruszania fundamentalnych zasad prawa międzynarodowego” – stwierdził prezydent Andrzej Duda.

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz poinformował z kolei, że charge d’affaires Białorusi został wezwany do polskiego MSZ. Polska dyplomacja wystosowała też oświadczenie. „Pod pozorem zagrożenia ładunkiem wybuchowym i wykorzystując procedury bezpieczeństwa, samolot pokonujący trasę z Aten do Wilna z obywatelami wielu państw europejskich na pokładzie został zmuszony do lądowania w Mińsku, gdzie następnie aresztowano białoruskiego opozycjonistę Ramana Pratasiewicza. Działania takie noszą znamiona aktu terroryzmu państwowego” – czytamy. MSZ RP podkreśliło, że białoruskie władze sprowadziły na pasażerów i załogę samolotu zagrożenie życia. „Okoliczności tego zdarzenia muszą zostać niezwłocznie wyjaśnione przed właściwymi instancjami międzynarodowymi” – podkreślono.

Reakcja Ukrainy i państw Trójmorza

Na wydarzenie zareagowały państwa sąsiadujące z Białorusią – Litwa i Ukraina. Rzecznik ukraińskiego MSZ wezwał do uwolnienia Ramana Pratasiewicza. „To kolejny atak władz białoruskich na wolność słowa” – stwierdził. Z kolei minister spraw zagranicznych Litwy podkreślił, że „przymusowe lądowanie, uprowadzenie dziennikarza i przetrzymywanie ponad 100 pasażerów jako zakładników było ohydną zbrodnią przeciw społeczności międzynarodowej”, która „nie pozostanie bezkarna”.

Jak przekazała Polska Agencja Prasowa, Litwa zaproponowała, by Unia Europejska rozważyła możliwość, by unikać lotów w białoruskiej przestrzeni powietrznej oraz zawiesić członkostwo tego kraju w Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego. Prezydent Litwy Gitanas Nauseda zasugerował na Twitterze, by Mińsk objąć „poważnymi sankcjami”. Zaznaczył, że unijne lotniska nie powinny przyjmować białoruskich samolotów. „To był atak nie tylko na Litwę. To akt państwowego terroryzmu wymierzonego w bezpieczeństwo obywateli UE i innych państw” – stwierdziła premier Litwy Ingrida Šimonytė.

Protestują też inne kraje Trójmorza. Szef czeskiego MSZ Jakub Kulhanek napisał, że władze w Mińsku „nadużyły prawa lotniczego, by prześladować swoich przeciwników”. Chorwacka dyplomacja skrytykowała przymusowe lądowanie uznając je za „niedopuszczalny akt” i wskazała na konieczność szybkiego międzynarodowego dochodzenia w tej sprawie. Niedzielne wydarzenia potępiły też m.in. słoweński i estoński MSZ, a także szefowie litewskiej czy słowackiej dyplomacji. O międzynarodowe śledztwo zaapelował też Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO.

Informacje Telewizji Biełsat i żądania Swiatłany Cichanouskiej

Telewizja Biełsat, powołując się na służbę prasową Aleksandra Łukaszenki, przekazała że rozkaz eskortowania samolotu do lotniska w Mińsku wydał sam prezydent Białorusi. Natomiast litewski portal LRT informował, że na pokładzie prawdopodobnie doszło do konfliktu między pasażerem a członkiem załogi.

Białoruska opozycja z kolei jest zdania, że wydarzenie zostało zainspirowane przez służby specjalne prezydenta Łukaszenki i jedynym celem było właśnie zatrzymanie Ramana Pratasiewicza. Jego kanał NEXTA w serwisie Telegram krytykował bowiem władze w Mińsku, a za nim samym wydano międzynarodowy list gończy. Zatrzymany podobno już przed wylotem przekazywał, że jest śledzony na lotnisku w Atenach.

Opozycyjna kandydatka na prezydenta Białorusi Swiatłana Cichanouska w poście na Twitterze zażądała uwolnienia Pratasiewicza, śledztwa Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego oraz nałożenia sankcji na Białoruś.

Samolot wylądował już w Wilnie. Pojawiają się informacje, że białoruscy kontrolerzy lotu grozili, że samolot zostanie zestrzelony. Linia lotnicza Ryanair zaprzeczyła, by na pokładzie znaleziono ładunki wybuchowe. Charles Michel, szef Rady Europejskiej, zapowiedział, że wydarzenia w Mińsku będą jednym z tematów szczytu w Brukseli, który rozpoczyna się w poniedziałek.

Źródła: Twitter, Polska Agencja Prasowa, Reuters

Na zdjęciu Raman Pratasiewicz, fotografia zamieszczona na profilu twitterowym Swiatłany Cichanouskiej

Komentarze (0)

Powiązane artykuły