,
[ANALIZA] Rysuje się nowy szlak przemytu migrantów przez wschodnią granicę UE
STRAŻ GRANICZNA

Operacja „Śluza” prowadzona przez reżim Aleksandra Łukaszenki, doprowadziła do stworzenia nowego szlaku przemytniczego, wykorzystywanego przez handlarzy ludźmi.

Proceder białoruskich służb specjalnych, oprócz zarabiania na nieszczęściu ludzi poszukujących lepszego miejsca do życia, ma też na celu destabilizację państw ościennych Unii Europejskiej. Jest to działanie charakterystyczne dla Kremla, który wykorzystuje Mińsk. Łukaszenka musi się zapłacić za stłumienie demokratycznego buntu podczas sfałszowanych wyborów prezydenckich. Analogiczne działania destabilizujące Rosja prowadzi m.in. na Ukrainie, w Mołdawii, na Bałkanach czy Kaukazie.

„Śluza”

Podane przez MSWiA informacje szokują. Okazuje się, że ponad 10 proc. osób, które chcą przedostać się na terytorium UE ma powiązania z organizacjami terrorystycznymi, militarnymi bądź ma za sobą przeszłość kryminalną. Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych ujawnił, że weryfikowane osoby miały doświadczenie wojskowe, wieloletnie powiązania z Rosją i należeli do różnego rodzaju struktur mundurowych i bojówek.

Operacja „Śluza” obliczona jest na kilkaset tysięcy ludzi, którzy mogą chcieć przedostać się do Europy. Tylko od początku sierpnia polskie służby graniczne odnotowały blisko 10 tyś. przypadków prób nielegalnego przekroczenia zielonej granicy. Białorusini przerzucają migrantów jednocześnie w kilka miejsc w pasie od Łotwy po Słowację. Właśnie tam notuje się otwarcie nowych odgałęzień szlaku przemytniczego.

Nie tylko Białoruś

Komendant Główny Straży Granicznej, generał dywizji Tomasz Praga, poinformował, że coraz częściej pojawiają się przypadki prób nielegalnego przekroczenia granicy od strony ukraińskiej czy słowackiej. Tam pogranicznicy spodziewają się kolejnego uderzenia hybrydowego. Sprzyja temu korupcja po stronie ukraińskiej, gdzie tamtejsze służby graniczne zamiast utrudniać migrację – pomagają. W proceder są zaangażowane także liczne grupy przestępczości zorganizowanej.

O tym, że zatrzymuje się migrantów z tamtego kierunku Straż Graniczna informowała już w połowie września. Wówczas funkcjonariusze zatrzymali szczęściu Jemeńczyków i dwóch Somalijczyków, którzy pieszo pokonali zieloną granicę z Ukrainą. Uchodźców zatrzymano w Bieszczadach. Wszyscy byli młodymi mężczyznami w wieku 17-23 lat. Choć SG mówi o blisko dwustu zatrzymanych na odcinku ukraińsko-słowackim, liczby te będą się zwiększać.

Prowokacje

Tymczasem MSWiA donosi o wielu prowokacjach strony białoruskiej. Białoruscy żołnierze mierzą do polskiej Straży Granicznej i przeładowują broń. Niektórzy oddają strzały w powietrze. Niszczone są zapory i zasieki. W stronę polską lecą kamienie i petardy. Na granicy rozmieszczani są snajperzy. Według informacji strony polskiej, migrantom podawane są zaś leki psychotropowe oraz opioidy, aby łatwiej nimi manipulować.

Jednocześnie uzurpujący sobie rolę prezydenta Aleksandr Łukaszenka prowadzi akcję deflamacyjną przeciwko Polsce. Twierdzi on, że strona Polska zwozi migrantów na granicę z głębi kraju, a potem siłą wypycha na Białoruś, przez co wielu z nich cierpi bądź, w skrajnych przypadkach traci życie. – Ubraliśmy ich, nakarmiliśmy, zawieźliśmy drzewo, daliśmy namioty. Ale zimą oni zamarzną. To są ludzie, którzy przyszli tysiące kilometrów z południa. Krótko mówiąc, katastrofa humanitarna na granicy. Nasi sąsiedzi wprowadzili stan wyjątkowy i nikogo nie puszczają, aby nikt nie wiedział, że umierają ludzie – powiedział Łukaszenka.

Fot. Straż Graniczna

Komentarze (0)

Powiązane artykuły