,
Andrej Babisz nie chce się rozstać z władzą
Czechy - Wybory

Czeski oligarcha złożył zaskakujące oświadczenie. Według premiera – prezydent powierzył mu misję tworzenia nowego rządu.

W weekendowych wyborach Czesi po raz pierwszy w historii, podobnie jak wcześniej Węgrzy i Polacy, odrzucili postkomunistyczny układ i odsunęli od władzy obecnych koalicjantów – partię ANO, natomiast socjaliści i komuniści nie przekroczyli wymaganego progu wyborczego i znaleźli się poza parlamentem.

Zwyczajowo funkcję tworzenia nowego rządu prezydent republiki powierza zwycięskiemu ugrupowaniu, tym razem sprawa się jednak skomplikowała. Pierwszy do prezydenta Zemana udał się urzędujący premier, a po spotkaniu z Babiszem, głowa państwa wylądowała na intensywnej terapii.

Zaskakujące oświadczenie Babisza

Misję tworzenia rządu powinien otrzymać lider konserwatywnej koalicji SPOLU, która nieznacznie wygrała wybory. Z pierwszych doniesień wynikało, że Milosz Zeman nie widział w roli premiera Babisza, który musiałby tworzyć rząd mniejszościowy. Jednak wczoraj premier złożył zaskakujące oświadczenie. Stwierdził, że to on otrzymał podczas rozmowy z prezydentem misję utworzenia nowego gabinetu.

– Prezydent obiecał mi w niedzielę, że powierzy mi misję utworzenia rządu – tak, jak obiecał mi wcześniej, gdy wygrałem wybory. Mamy najwięcej miejsc w parlamencie, więc cóż w tym takiego zaskakującego? – powiedział premier w rozmowie z należącym do niego dziennikiem Mladá fronta Dnes. Do czasu wyłonienia nowego rządu funkcję sprawuje obecny premier.

Długa droga do budowy koalicji parlamentarnej w Czechach

Rzeczywiście ANO posiada 72 miejsca w 200 osobowej Izbie Poselskiej, a SPOLU – 71. Wynika to jednak z arytmetyki wyborczej. Procentowo zwycięzcą jest SPOLU. Wraz z koalicjantem – Partią Piratów i Burmistrzów może zaś liczyć na 108 miejsc w parlamencie. To gwarantuje stabilną większość.

Naturalnym kandydatem na premiera powinien być zatem lider SPOLU Petr Fiala. Babisz jednak wyprzedził Fialę i spotkał się z Zemanem. Prezydencki rzecznik Jiří Ovčáček zapewniał, że rozmowa prezydenta i premiera nie dotyczyła tworzenia nowego rządu i przypominał, że wszelkie negocjacje zaczną się dopiero w środę 13 października, czyli dziś.

Wszystko wskazuje więc na to, że Babisz postawił wysoko negocjacyjną poprzeczkę. Nie chce zrzekać się władzy, zwłaszcza, że na karku ma rozliczenie się z ostatniej afery – zakupu 16 nieruchomości we Francji za 400 mln koron, co wypłynęło tuż przed wyborami za sprawą dziennikarskiego śledztwa Pandora Papers.

Andrej Babisz jest z pochodzenia Słowakiem i jednym z najbogatszych ludzi w Czechach. Czeskie obywatelstwo przyjął dopiero w 1997 r., a doświadczenie zawodowe zdobywał m.in. w kontrolowanej przez komunistów firmie handlu zagranicznego Petrimex. Premier należał także do Komunistycznej Partii Czechosłowacji w latach 80. Jego majątek szacuje się na ponad 2 mld dolarów. W przeszłości współpracował zarówno z socjaldemokratami jak i komunistami. Nie przeszkodziło mu także oskarżenie o współpracę z komunistyczną bezpieką z czasów Czechosłowacji.

Komentarze (0)

Powiązane artykuły