,
Czy panowanie nad Trójmorzem to warunek budowy światowej potęgi? Kto zabiega o kontrolę nad regionem?
Trójmorze

Europa Środkowa jest położona newralgicznie – umożliwia kontrolę nad przepływami handlowymi między Azją a Europą. Halford Mackinder, ojciec geopolityki twierdził, że kto kontroluje tę część Europy ten panuje nad Euroazją, nad światową wyspą i w ten sposób panuje nad światem. O Europę Środkową trwa rywalizacja dwóch koncepcji – Trójmorza z niemiecką Mitteleuropą. O ile Trójmorze to budowa konkurencji gospodarczej, nowych szlaków, dających kolejne impulsy do odrabiania zapóźnień gospodarczych i cywilizacyjnych, o tyle Mitteleuropa to projekt zdominowania ekonomicznego, politycznego i strategicznego Europy Środkowej przez Niemcy. Zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Trójmorze wskazuje, ze geostrategiczna rola regionu jest uwzględniana przez światowego lidera i brak jest sygnałów o zmianie stanowiska w tej kwestii.

Na początek garść faktów. Projekt Trójmorza został przedstawiony po wyborach prezydenckich w Polsce w 2015 roku. Prezydent Andrzej Duda w swoim orędziu wskazał na propozycje odnowienia Grupy Wyszehradzkiej oraz bliższej współpracy między państwami Europy Środkowo-Wschodniej. Trudno o bardziej czytelny sygnał o projekcie, który później został nazwany Trójmorzem. Wydarzenia potoczyły się wartko. Szczyt inicjujący współpracę w ramach Trójmorza miał miejsce niespełna rok później, z końcem sierpnia 2016 r., w chorwackim Dubrowniku. Kolejne, bardzo ważne spotkanie państw Trójmorza odbyło się na początku lipca 2017 roku na Zamku Królewskim w Warszawie. W Szczycie uczestniczył prezydent USA Donald Trump, co zaangażowanym państwom dało czytelny sygnał, że inicjatywa zyskała polityczne wsparcie Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie dość precyzyjnie określono ramy przyszłej współpracy Trójmorza. Wskazano, że poprzez integrowanie regionu, zacieśnianie współpracy między grupą państw będzie wzmacniana integracja europejska, zaś instrumentem do realizacji tej koncepcji będą fundusze strukturalne. Innymi słowy ‑ łączenie regionu, na nowo, nowymi szlakami, bezpośrednio przebiegającymi z Północy na Południe, od Bałtyku, po Morze Czarne i Adriatyk rozkręci handel i zbuduje nowe więzi gospodarcze między państwami jak i przedsiębiorstwami regionu. A jak do inicjatywy Trójmorza podeszły Niemcy? W publicystyce i dostępnych opracowaniach naukowych panował pogląd, że Berlin obawiał się kolejnego podziału Unii Europejskiej na Wschód i Zachód. Obawy dotyczyły także tego, że Trójmorze będzie narzędziem ekspansji gospodarczej Stanów Zjednoczonych we wschodniej części Europy, m.in.: poprzez eksport amerykańskiego gazu. W mediach niemieckich pojawiał się pogląd, że zaangażowanie w Trójmorze ma umożliwić Berlinowi wgląd w projekt oraz poznanie aspiracji i aktywności państw członkowskich. Ma też umożliwić równoważenie pozycji Stanów Zjednoczonych. Pewnie dlatego Niemcy w 2018 roku rozpoczęły zabiegi o przyłączenie się do Trójmorza, które, póki co przyniosły pozycję państwa partnerskiego ze statusem obserwatora, nie zaś pełnoprawnego członka. Wydaje się, że osiągnięta pozycja jest znacznie poniżej planów i oczekiwań Berlina. Warto zatem postawić pytanie – czy obawy Niemiec przed zaangażowaniem gospodarczym USA w region, przed narastaniem podziałów na wschód i zachód w Unii Europejskiej to główne przyczyny zainteresowania Trójmorzem? Aby udzielić poprawnej odpowiedzi, musimy cofnąć się o co najmniej sto lat.

Mitteleuropa – przedmiotowość regionu

Twórcą pojęcia Mitteleuropa był niemiecki geograf Joseph Partsch z Wrocławia, żyjący na przełomie XIX i XX wieku. To on prawie 115 lat temu napisał książkę pt. „Mitteleuropa”, w której określił granice geograficzne regionu, jako położonego między czterema morzami: od północy graniczącego z Morzem Północnym i Bałtykiem, od południa opartego o linię brzegową Morza Czarnego i Adriatyku. Rdzeniem Mitteleuropy były dwa Cesarstwa: Niemieckie oraz Austro-Węgierskie, zaś na południu obejmowało większość Półwyspu Bałkańskiego z Serbią, Rumunią i Bułgarią włącznie. Jak plastyczne były pierwszy raz kreślone granice Mitteleuropy świadczy fakt, że do regionu włączono zarówno Szwajcarię jak i Belgię oraz Holandię Trudno nie oprzeć się wrażeniu, iż kształt Mitteleuropy, był konsekwencją podstawowego założenia – budowy trwałej potęgi niemieckiej w centralnej części kontynentu. Joseph Partsch dowodził, że w całym terytorium dominuje żywioł niemiecki i dlatego jest predestynowany do bycia liderem ‑ zaś w tym kontekście ‑ integracja regionu jawiła się jako konieczność dziejowa. Taka forma integracji znalazła uzasadnienie naukowe w analizie warunków geograficznych, zarówno kształtu linii brzegowych, układu rzek i ich zlewisk, relacji między przestrzeniami nizinnymi a wyżynami i regionami górzystymi oraz ich ukształtowaniem, wreszcie warunkami klimatycznymi. Te wszystkie czynniki, zdaniem niemieckiego naukowca, działały spajająco o oraz dawały solidny fundament dla budowy wielkiego państwa mającego potencjał bycia silnym mocarstwem. Konkluzja była jednoznaczna ‑ bez kontroli nad regionem nie można było wybudować potężnego mocarstwa. Do twórców koncepcji Mitteleuropy należał także niemiecki polityk, pisarz polityczny i filozof: Constantin Frantz. On także proponował zbudowanie Mitteleuropy (oprócz innych projektów federacyjnych na Zachodzie), mającej być konfederacją środkowoeuropejskich państw pod przewodnictwem Prus z udziałem m.in. Polski i Litwy. W ujęciu proponowanym przez C. Frantza, mająca odzyskać niepodległość Polska była ważnym elementem nowej, geopolitycznej architektury regionu, wzmacniając jego siłę, w niedającej się wykluczyć konfrontacji z Rosją.

Mapa 1: Zasięg geograficzny jednego z wariantów Mitteleuropy

Jednak najważniejsze znaczenie w formowaniu koncepcji Mitteleuropy miał niemiecki polityk i publicysta Friedrich Naumann. Prawdopodobnie dlatego, iż jego książka na temat Mitteleuropy została opublikowana na początku I wojny Światowej, w 1915 roku, kiedy to armia niemiecka odniosła szereg zwycięstw na froncie wschodnim. Koncepcja F. Naumanna była postrzegana jako użyteczna i od razu przepracowywana przez sztabowców niemieckiego Ober-Ost, naczelnego dowództwa armii cesarskiej na froncie wschodnim. U Naumanna, tak jak u J. Partscha, fundament Mitteleuropy to Cesarstwo niemieckie połączone z Cesarstwem Austro-Węgier, wsparte na południu przez sojuszników- Turcję, Bułgarię i zależną od Niemiec Rumunię. W projekcie politycznym miały się znaleźć zarówno narody ugrofińskie, bałtyckie, jak i słowiańskie. Naumann uważał, że nie istnieje uzasadnienia dla germanizacji tych ziem – przeciwnie należy budować państwa, obdarzać je niepodległością i wiązać je silnymi, politycznymi i ekonomicznymi więzami z Berlinem Im więcej państw słabszych, (niektórych nie istniejących nigdy wcześniej w historii jak państwo z ziem rosyjskiego Kubania u podnóża Kaukazu), bardziej rozdrobnionych tym lepiej – w naturalny sposób musiałyby ciążyć do jednego ośrodka siły, do Berlina. W ten sposób miała powstać niemiecka strefa wpływów w oparciu o budowę unii celnej i jednolitych zasad taryfowych, oraz wspólnotę handlową, prawną i transportową. Do tak zaprojektowanej Mitteleuropy miała wchodzić: Finlandia, Zjednoczone Księstwo Bałtyckie (Estonia z Łotwą), Litwa, następnie niewielka Polska, Białoruś, na południu większa Ukraina. Wschodni zasięg terytorialny projektowanego Mitteleuropy był rysowany nieostro, raczej płynnie w czasie, zależnie od stagnacji lub sukcesów terytorialnych armii cesarskiej na wschodzie. Minimalne oczekiwania dla wschodniej granicy Mitteleuropy to granica na linii Ryga Kowno, Białystok, Brześć Litewski, wzdłuż linii Bugu do wschodniej granicy Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Plan maksimum, to nie tylko cała Ukraina, ale nawet państwo Kozaków Dońskich, na nizinie za Ukrainą. Projekt Mitteleuropy w ujęciu F. Naumanna i niemieckiego sztabu był niezmiernie jasny i oczywisty – opierał się na założeniu, iż budowa nowej architektury politycznej w środkowej Europie jest niezbędna, aby Niemcy uzyskały dominującą pozycję w całej kontynentalnej Europie, i w konsekwencji mogły stać się mocarstwem światowym.

Mitteleuropa skreślona

Zmiany w środkowej Europie to konsekwencja przegranej przez blok państw centralnych I wojny światowej oraz ustaleń pokoju wersalskiego. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, iż nowy układ państw był projektowany m.in.: z uwzględnieniem celu – całkowitej dekompozycji koncepcji Mitteleuropy. Takie postępowanie znajduje uzasadnienie w podstawowych założeniach politologicznych – jeśli projekt Mitteleuropa, zdaniem niemieckich polityków i naukowców miał przesądzać o sile w Europie o pozycji mocarstwowej Niemiec na świecie, to dekompozycja tego konstruktu musiała być jednym z celów tworzenia nowego ładu na kontynencie europejskim przez zwycięskie potęgi. To podpowiadała elementarna logika polityki. Podwaliny dał Prezydent USA Woodrow Wilson w swoim programie pokojowym, w którym oprócz odbudowy niepodległej Polski zapowiedział wybudowania nowych państw z podziału Austro-Węgier, powiększenie terytorium Rumunii i Serbii, która niedługo później przekształciła się w Jugosławię (wówczas nazwaną królestwem SHS).

Mapa 2: Europa po 1919 r. Blok wschodni państw sojuszniczych Francji.

Ostateczny kształt planom nadała dyplomacja francuska tworząc część granic nowopowstałych państw: Polski, Czechosłowacji, Rumunii Jugosławii. Choć wiele francuskiej aktywności było motywowane budową kordonu sanitarnego wobec Rosji, to skrywane i prawdziwe intencje były odmienne ‑ zbudować antyniemiecką barierę wschodnią. W tym kontekście,  zbliżenie polityczne i militarne z nowymi państwami było warunkiem niezbędnym dla powodzenie projektu. Konkludując ‑ w Europie Środkowej na gruzach Mitteleuropy, wzniesiono system państw, którego jednym z celów było trwałe zablokowanie potęgi Niemiec. Projekt respektował podstawowe założenia politologiczne wskazujące, że jednym z najważniejszych źródeł siły jest potencjał demograficzny i terytorialny. Liczba obywateli zamieszkujących nowe państwa sięgała 68 milionów wobec 62 milionów mieszkańców Republiki Weimarskiej. Także powierzchnia terytorialna sojuszników Francji była dwukrotnie większa – ponad milion kilometrów kwadratowych wobec niespełna 468 tys. km2 Niemiec. Jeden z twórców geopolityki, angielski uczony Halford Mackinder postrzegał Polskę, Czechosłowację, Rumunię Jugosławię z racji geograficznego położenie między Azją a Europą jako instrument kontroli newralgicznego regionu przez mocarstwa Ententy. Wskazywał na znaczenie regionu: „Kto panuje we wschodniej Europie – panuje nad sercem Eurazji. Kto panuje nad sercem Eurazji, ten panuje nad wyspą światową. Kto panuje nad wyspą światową, ten panuje nad światem”. Krótko, lapidarnie, treściwie – w tym ujęciu Europa Środkowa i południowa jest istotną częścią regionu, do kontroli nad całym światem. Trudno nie odnieść wrażenia, iż powołany na Kongresie Wersalskim układ polityczny państw Europy Środkowej był funkcjonalny i spełniał założonego dla niego cele przez większość XX wieku. Przez okres międzywojnia wspomagał siłę Francji, zaś po II Wojnie Światowej – był użytecznym instrumentem w rękach Sowietów. Uległ dekompozycji pod koniec XX wieku, w wyniku upadku komunizmu. Wstrząs główny uruchomił wstrząsy pośrednie – w ich konsekwencji nastąpił rozpad terytorialny Jugosławii i Czechosłowacji ‑ dwóch z czterech państw zapory wschodniej wybudowanych na Kongresie Wersalskim. Wydaje się ciekawym pytanie badawcze – czy rozpad tych państw był wyłącznie efektem napięć wewnętrznych, czy też w procesie rozpadu uaktywniły się inne ośrodki siły?

Mitteleuropa odbudowana

Choć w obecnym, niemieckim dyskursie politycznym i politologicznym nie sposób odnaleźć pojęcia Mitteleuropy, zostało całkowicie wytarte ze wszystkich koncepcji politologicznych, opracować naukowych, języka debaty politycznej i politologicznej, to jednak warto sprawdzić, czy ślady tego projektu można odnaleźć np. w relacjach ekonomicznych pomiędzy Niemcami, a poszczególnymi państwami wchodzącymi w skład historycznego projektu Mitteleuropy. Wielkość wymiany gospodarczej wskazuje, że właściwie większość państw regionu została scementowana z Niemcami w sposób trwały. Niemcy są najważniejsze dla polskiego eksportu i importu, obejmując ponad ¼ wymiany handlowej z Polską. Z Polski sprzedawano do Niemiec towary za 69 mld dolarów kupowano za 52 mld dolarów. Czechy sprzedają do Niemiec 1/3 swojego eksportu za ok. 63 mld USD, importują ¼ za 41 mld. Słowacja sprzedaje więcej niż 1/5 kupuje zaś 16 proc. wszystkich importowanych dóbr w Niemczech. Podobnie silne więzi łączą z Niemcami Węgry. Eksport znad Dunaju do Niemiec sięga prawie 34 mld, co stanowi więcej niż ¼ całego wolumenu eksportowanych dóbr, import z Niemiec jest na bardzo zbliżonym poziomie procentowym z wielkością z wielkością niespełna 30 mld USD. Te silne więzi ekonomiczne słabną wraz z kresami geograficznymi dawnej Mitteleuropy, kiedy to eksport z Bułgarii do Niemiec obniża się do 14 proc. całego wolumenu eksportowego (9,1 mld USD) oraz 12 proc. importu za kwotę 4,5 mld USD. Warto na koniec porównać wymianę handlową z Niemcami najważniejszych państw Trójmorza z obrotami handlowymi Berlina z Paryżem oraz Rzymem. W ten sposób można łatwiej zobrazować dynamikę zrastania się ekonomicznego najważniejszych państw założycieli Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej z dynamiką tego procesu w Europie Środkowej. O ile po ponad 60 latach współpracy ekonomicznej, niemiecki eksport do Francji i Włoch sięgnął w 2019 r. niespełna 200 mld USD, to niemiecki eksport do Europy Środkowej osiągnął poziom co najmniej 220 mld USD. Z kolei import z Francji i Włoch do Niemiec wyniósł 137 mld USD, przy w porównaniu ze 172 mld importu części państw Europy Środkowej do Niemiec.

Export
NiemcyFrancja119,2 mld USD  Trójmorze (bez Austrii)
NiemcyWłochy75,8 mld USD  
RAZEM 194 mld USD  225,5 mld USD
Import
NiemcyFrancja74 mld USD  Trójmorze (bez Austrii)
NiemcyWłochy63,9 mld USD  
Razem 137 mld USD  180 mld USD
Tabela 1. Wymiana handlowa Niemiec z Francją i Włochami oraz Trójmorzem Źródło: Bank Światowy 2019 r.

Warto zwrócić uwagę nie tylko na wielkości wymiany handlowej Niemiec, ale przede wszystkim na olbrzymie tempo przyrostu wymiany handlowej z Niemcami w okresie niespełna 20 lat. Niemcy zdominowały relacje handlowe w Europie Środkowej, w dużej części poprzez swoje inwestycje bezpośrednie i lokowanie tu części łańcuchów dostaw oraz produkcji dóbr finalnych. W świetle danych statystycznych można postawić tezę, iż region Europy Środkowej został przez Niemcy zintegrowany ekonomicznie, stał się ich najważniejszym zapleczem produkcyjnym, surowcowym oraz ważnym zasobem rąk do pracy. Postrzeganie tego procesu wyłącznie z perspektywy konkurencyjności ekonomicznej jest tylko jedną z perspektyw, trudno bowiem zakładać, iż tak doświadczone i dobrze zorganizowane państwo jakim są Niemcy, nie uwzględniały wymiaru strategicznego Europy Środkowej w swoich decyzjach o kierunkach inwestycji.

Trójmorze – podmiotowość regionu

W ostatnich czasie w dyskursie publicznym pojawiło się wiele opinii dotyczących przyszłości projektu. Przytoczmy najważniejsze z nich. Pierwsza wskazuje na potencjalny kryzys Trójmorza w związku z możliwym wycofaniem się Stanów Zjednoczonych ze wsparcia politycznego. W tym ujęciu ceną transakcji za przejęcie kluczowej roli w zapewnieniu bezpieczeństwo Europy przez Niemcy płaconą przez Waszyngton, jest wycofanie sprzeciwu wobec Nord Stream oraz zgoda na przejęcie Trójmorza przez Niemcy. Kolejna ekspercka teza łączy zgodę na przejęcie projektu Trójmorza przez Niemcy w zamian za utrzymanie euroatlantyckiego kursu Unii Europejskiej oraz zapewnienie bezpieczeństwa Ukrainy. Wskazuje, że w obydwu kluczowych dla polskiego bezpieczeństwa narodowego zagadnieniach, decyzje zależą de facto od Niemiec, mających największy wpływ na stanowisko Unii Europejskiej w tych kwestiach. Tak zarysowany przez specjalistów dylemat może mieć na celu uzmysłowienie środowiskom mającym wpływ na politykę w Polsce, że ceną za bezpieczeństwo atlantyckie jak i regionalne jest zgoda na przejęcie projektu Trójmorza przez Niemcy.

Spróbujmy się odnieść do tych koncepcji z przestrzeni medialnej i dyskursu eksperckiego. Wydaje się, że państwa przystępujące do Trójmorza miały dość dobre rozeznanie co do skali scementowania relacji ekonomicznych z Berlinem oraz ich znaczenia dla poszczególnych gospodarek – niezbędnych danych dostarczają ogólnodostępne statystyki handlowe. Trudno nie zgodzić się z opinią, że państwa Trójmorza są zdominowane w ekonomii przez Niemcy. Ich gospodarki nie są zdywersyfikowane, stanowią zaplecze produkcyjne, surowcowe i pracownicze lidera regionu Niemiec. W tym ujęciu, relacje ekonomiczne wybudowane w ciągu ostatnich 20 lat odtworzyły relację zależności z Niemcami z projektu Mitteleuropy. Skoro ta świadomość w elitach władzy państw Europy Środkowej jest powszechna i prowadzi do wniosku o prawdopodobnym wyczerpywaniu się tego modelu rozwojowego, to naturalną konsekwencją jest podejmowanie prób wybudowania kolejnych silników wzrostu gospodarczego. Skoro w dotychczasowym modelu państwa Europy Środkowej były „przedmiotem dziejów” wzmacniając potęgę największej gospodarki UE, to projekt Trójmorza jest oparty o koncepcję bycia „podmiotem dziejów” przez państwa regionu. W tym ujęciu polityki rozwojowe UE, dotacje na budowę szlaków transportowych Północ Południe, do portów nad Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatykiem, budowa dużego lotniska dla całego regionu, to instrumenty ułatwiające prowadzenie wielokierunkowej wymiany handlowej. Czy to konkurencja wobec dotychczasowych szlaków i relacji ekonomicznych? Z pewnością. Ale rywalizacja ekonomiczna, budowa konkurencyjnego rynku, to rdzeń integracji europejskiej – oparta na zapisanej w traktatach wspólnotowych swobodzie przepływu kapitału, towarów, osób. Z tej perspektywy budowy nowych szlaków transportowych w zaniedbanym regionie Europy Środkowej, sprzyjające tworzeniu nowych relacji ekonomicznych prowadzące do wyrównywania poziomu życia jej obywateli – to działanie zgodne z najważniejszymi celami Wspólnoty. Możliwa jest też kolejna perspektywa. Nie jest wykluczone, iż Stany Zjednoczone jako najsilniejsze państwo świata wspierając Trójmorze postrzegają je znacznie szerzej, niż zaangażowane w nie państwa. Jest także możliwe iż udzielając projektowi politycznego wsparcia chcą konkurować w regionie z chińskim formatem 17 +1. Mogą także widzieć projekt Trójmorza jako instrument łagodzący zagrożenie, jakie dla bezpieczeństwa energetycznego Europy Środkowej niesie gazociąg Nord Stream. Jeśli jednak przyjąć, że zasadne są rozważania ekspertów o tym, że Niemcy uzależniają zwiększenie swojego zaangażowania w bezpieczeństwo Europy, Unii Europejskiej, NATO oraz Ukrainy od przebudowania projektu Trójmorza de facto w Mitteleuropę, to taki fakt byłby dobitnym potwierdzeniem że Europa Środkowa została sprowadzona do roli dźwigni tworzącej geopolitycznej potęgę Niemiec na świecie. Trudno zakładać, że Stany Zjednoczone nie pamiętają o słowach H. Mackindera: „Kto panuje we wschodniej Europie – panuje nad sercem Eurazji. Kto panuje nad sercem Eurazji, ten panuje nad wyspą światową. Kto panuje nad wyspą światową, ten panuje nad światem” Być może właśnie z tej przyczyny, w informacjach płynących z USA nie sposób odnotować sygnałów o rezygnacji ze wspierania Trójmorza.

Komentarze (0)

Powiązane artykuły