,
Czy to najwyższy czas na rozmieszczenie Sił Odpowiedzi NATO?

Źródło zdjęcia: www.nato.int

Siły szybkiego reagowania NATO zostały stworzone właśnie z myślą o kryzysie, który może wywołać Rosja, destabilizując flankę wschodnią. Pozostające w stałej gotowości, zaawansowane technologicznie wydzielone oddziały sił zbrojnych NATO, których zadaniem jest szybka reakcja w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa państw członkowskich Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego, mogłyby zostać użyte w sile do 40 000 żołnierzy już teraz.

Rosyjskie siły zbrojne gromadzą się na granicy z Ukrainą, a także na okupowanym przez Rosję Krymie. Dziesiątki tysięcy żołnierzy zajęło pozycje blisko granicy z Ukrainą, wciąż się przybliżając. Niektórzy eksperci uważają, że większa ofensywa rosyjska jest coraz bardziej prawdopodobna. Waszyngton jest również zaniepokojony, ostrzegając swoich sojuszników w NATO, że kolejna rosyjska inwazja na Ukrainę może mieć wkrótce miejsce. Dlatego kluczową kwestią dla Sojuszu będzie czy i jak zareagować, a także jaka będzie rola Sił Odpowiedzi NATO (NATO Response Force, NRF).

Amerykańscy wojskowi chcieliby zobaczyć, jak sojusznicy przejmują więcej obciążeń związanych z bezpieczeństwem w Europie, a w tym samym czasie niektórzy Europejscy przywódcy (jak Francja), dążą do większej autonomii strategicznej kontynentu. Tym samym trzeba rozważyć, czy jest to właściwy moment na stworzenie scenariusza do użycia Sił Odpowiedzi NATO, które liczą obecnie około 40 000 żołnierzy i mogłyby zostać rozlokowane już teraz.

Nadrzędnym celem NRF jest umożliwienie szybkiej reakcji wojskowej na pojawiający się kryzys, zarówno do celów obrony zbiorowej, jak i innych operacji reagowania kryzysowego. Użycie wojsk pozwala całemu Sojuszowi na szybką reakcję na różnego rodzaju kryzysy na całym świecie, jak choćby w sierpniu 2021 roku, gdy przeprowadzano ewakuację z Afganistanu. Dotychczas NRF użyto dosłownie kilkukrotnie, głównie w latach 2004-2006, ale ćwiczenia wojskowe odbywają się regularnie.

Chociaż 5000 żołnierzy sojuszniczych jest niczym porównaniu z dziesiątkami tysięcy Rosjan rozmieszczonych w pobliżu granicy z Ukrainą, to wysłanie NRF już teraz do Estonii, Łotwy, Litwy, Polski i Rumunii uspokoiłoby te państwa oraz podkreśliło solidarność w Sojuszu. Byłoby to także wzmocnienie bezpieczeństwa na wschodzie Europy. Trzeba zaznaczyć, że NATO nie dysponuje narzędziami do radzenia sobie z zagrożeniami hybrydowymi, takimi jak „szantaż energetyczny” czy „napływ migrantów”, ale ma zdolność reagowania na konwencjonalne zagrożenia militarne.

Wysłanie wojsk NRF może trwać od 5 dni do 30 dni. Jednocześnie w następstwie rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2014 roku NATO zreorganizowało NRF w taki sposób, że skróciło czas reakcji swojej głównej brygady liczącej 5000 żołnierzy do podjęcia działań w 48 godzin. Jedną z potencjalnych przeszkód jest to, że NRF – jak prawie wszystko inne w NATO – wymaga zgody wszystkich państw członkowskich. Nie jest pewne czy wszystkie kraje stowarzyszone, np. Francja i Niemcy, byłyby chętne, aby Sojusz w pełni wykorzystał zdolność szybkiej reakcji, nawet w przypadku ofensywy Rosji na kraje bałtyckie.

Dr Aleksander Olech – ekspert Portalu i Fundacji Trójmorze, a także Dyrektor Programu Bezpieczeństwa Europejskiego w Instytucie Nowej Europy. Specjalizuje się w tematyce zagrożeń dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Komentarze (0)

Powiązane artykuły