Kartka z kalendarza. 11 lipca – krwawa niedziela na Wołyniu
Rzeź Wołyńska

Ukraińskie ludobójstwo na Polakach zamieszkujących województwo wołyńskie przeszło do historii jako jedno z najstraszniejszych tego typu, które miały miejsce w XX wieku.

Mordy na Polakach były organizowane w planowany sposób i miały na celu fizyczną eksterminację narodu polskiego na terenach okupowanej przez Niemców Polski do których rościli sobie pretensje Ukraińcy. Ludobójstwo na Wołyniu przeszło do świadomości mieszkańców regionu ze względu na szokującą skalę okrucieństwa stosowanego przez Ukraińców. Podczas eksterminacji wsi używano narzędzi codziennego użytku. Mordowano bez skrupułów również kobiety i dzieci bez względu na wiek.

Plan morderców

Pod koniec 1942 roku w kierownictwie OUN-B rozważano projekt powstania wymierzonego w Niemców, Sowietów i Polaków. Wprawdzie za głównego wroga ukraińskiej niepodległości postrzegano Sowietów, ale powstanie zorganizowane przeciwko Niemcom miało pozwolić Ukraińcom na legitymizację ich poczynań przed państwami alianckimi. Równolegle do wybuchu powstania mieli oni zamiar pozbyć się Polaków z terenów, które miały stać się częścią przyszłego ukraińskiego państwa. Akcja „depolonizacji” prowadzona przez OUN-B i UPA we wschodniej części województwa wołyńskiego trwała od przełomu zimy i wiosny 1943 roku. W jej rezultacie wymordowano prawie dziesięć tysięcy Polaków.

Dotychczasowe mordy upewniały kierownictwo UPA, że udział w masowym zabijaniu wytwarza u uczestników poczucie wielkości. Była to lekcja jaką odebrali od Niemców kiedy ci prowadzili swoje ludobójcze praktyki wobec ludności żydowskiej. Oddziały UPA zasilały jednostki policji ukraińskiej, która pomagała Niemcom w zbrodniach. Dla Dmytro Klaczkiwskiego, pseudonim „Kłym Sawur” – pierwszego dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii, który stał na czele UPA na Wołyniu, dziesięć tysięcy zamordowanych było rezultatem wysoce niezadowalającym, ponieważ Polacy, owszem, opuszczali tereny na których zależało Ukraińcom, ale chronili się w miastach i w wielu miejscach szykowali się do samoobrony. Zamiast więc stopniowania akcji mordów miało dojść do skoordynowanej akcji, która pozwoliłaby na osiągnięcie szybszych rezultatów.

Noc z 10 na 11 lipca

Oddziały nacjonalistów ukraińskich UPA przeprowadziły równoczesne ataki na miejscowości zamieszkałe przez Polaków w nocy z 10 na 11 VII 1943 roku. W ciągu kilku godzin doszło do „depolonizacji” 99 miejscowości polskich. Czasem mordowano ludzi zgromadzonych na niedzielnych Mszach Świętych. W miejscowości Chrynowo Ukraińcy rozstawili pod kościołem karabin maszynowy i z jego pomocą zamordowali ponad sto osób. Niektórych Polaków palono w domach wraz z ich dobytkiem. Banderowcy pomagali miejscowi ukraińscy chłopi wykonując akcję „depolonizacji” przy pomocy narzędzi gospodarskich. Perfidia oprawców objawiała się wyuczonym od Niemców, i zaobserwowanym przez Ukraińców podczas Zagłady na Ukrainie, motywem uspakajania potencjalnych ofiar. Polaków pozostałych w ich domostwach uspokajano by nie wpadali w niepotrzebną panikę.

Tłumaczono, że nie chodzi o ich narodowość, czy wyznanie. Polskość i wyznanie katolickie nie miały być przyczyną mordu, ale negatywny stosunek do „ukraińskiej kwestii narodowej”.  Dzięki temu cześć mieszkańców polskich wiosek nie ewakuowała się do miast gdzie mogli znaleźć schronienie przy garnizonach Wehrmachtu i stanowiła łatwy łup dla oprawców.

Zobacz poprzednie Kartki z kalendarza

Fot. IPN

Komentarze (0)