,
Kartka z kalendarza. 29 maja – Bitwa pod Ktezyfontem

Bitwa pod Ktezyfontem była jednym z najważniejszych starć miedzy Rzymianami a Persami i zarazem jedną z ciekawszych bitew w historii obecności Cesarstwa na Wschodzie. Była też punktem zwrotnym w historii wielkiej wyprawy podjętej przez cesarza Juliana (361 – 363) przeciwko Sasanidom.

Cesarstwo zaprzepaściło przygotowywaną z wielkim nakładem sił i środków ekspedycję. Okazało się, że próba zmiany strategii z powstrzymywania Sasanidów w paśmie przygranicznym na powrót do idei rozstrzygnięcia problemu irańskiego jedną wielką wyprawą, wzorowaną na dawnych czynach Aleksandra, nie mogła zakończyć się dobrze.

Początek bitwy

29 maja 363 roku Julian znalazł się wraz ze swoją armią, po długim i forsownym marszu przez pustynię, naprzeciwko murów irańskiej stolicy. By zdobyć twierdzę musiał jednak przedostać się na drugi brzeg.

W nocy z 29 na 30 maja 363 roku Rzymianie wysłali statki obsadzone przez około pół tysiąca piechurów z zamiarem zdobycia i utrzymania przyczółku po drugiej stronie rzeki. Pięć statków dopłynęło do brzegu i wysadziło desant.

Trudnością dla armii Juliana była jednak silnie ufortyfikowana linia brzegowa obsadzona przez siły Szapura. Wojska sasanidzkie bacznie obserwowały zachowanie Rzymian zza rzeki. Gdy statki dopłynęły do brzegu doszło do zaciętej walki wręcz. Rzymianie i ich statki zostały zaatakowane przez Persów płonącymi strzałami. Ostrzał był prowadzony przez łuczników i machiny, które stały na murach.

Zalew rzymskich jednostek

Mimo strachu legioniści utrzymali pozycje. Julian nakazał rzucić do walki więcej swoich żołnierzy. Ci przeprawiali się przez rzekę, aby utrzymać przyczółek. Na barki i statki wchodzili kolejny zbudzeni ze snu żołnierze.

Wkrótce na rzece pojawiło się tak wiele rzymskich jednostek, że irański ostrzał przestał być skuteczny. Coraz trudniej było obrońcom zdecydować się na jakiś cel, zwłaszcza że pod murami miasta było coraz więcej Rzymian. Gdy nastał świt do walki przeciwko piechocie Juliana ruszyła ciężka jazda irańska. Jej szarże zostały powstrzymane.

Rzymianie rzucili się w pościg za uciekającymi Persami. Dotarli do bram miasta. Ze względu na brak komunikacji między jednostkami, oficerowie nie chcieli ryzykować, że część Rzymian, która zostanie wewnątrz miasta stanie się łatwym łupem łuczników. Wstrzymano natarcie. Bitwa pod murami Ktezyfontu była wygrana. Trwała kilkanaście godzin. Miasto pozostało w rękach Sasanidów.

Czas długiego oblężenia

Zwycięstwo Rzymian pod murami Ktezyfontu nie przyniosło spodziewanego rozstrzygnięcia. Zapowiadało raczej okres długiego oblężenia potężnej stolicy sasanidzkiego imperium.

Na przeprowadzenie takiej operacji Julianowi brakowało jednak odpowiednich zapasów zaopatrzenia. Problemem było też utrzymanie łączności z drugim korpusem rzymskim operującym na północy. Wobec zagrożenia w postaci starcia z głównymi siłami króla królów Szapura II i ryzykiem przedłużającego się oblężenia, cesarz zdecydował o wycofaniu się na północ. Jak wkrótce miało się okazać, nigdy już nie powrócił do Konstantynopola. 

Zobacz poprzednie Kartki z kalendarza

Komentarze (0)

Powiązane artykuły