,
Kartka z kalendarza. 4 grudnia – II Konferencja w Kairze

Po klęsce pod Stalingradem i porażce próby letniej kontrofensywy (Bitwa pod Kurskiem) Wehrmacht znalazł się w defensywie. Alianci zachodni stopniowo zdawali sobie sprawę, że jeśli nie dokonają zdecydowanego uderzenia przeciwko III Rzeszy i jej sojusznikom na terytorium Bałkanów to cały region może się znaleźć w orbicie wpływów sowieckich. Poza wschodnim frontem siły Osi również ponosiły porażki, ale nie były one tak dotkliwe jak na wschodzie. Wobec powyższego Londyn i Waszyngton upatrywały możliwości przeprowadzenia skutecznego uderzenia w rejonie Bałkanów z pomocą Turcji, która choć kokietowana przez Berlin, nie zdecydowała się na przystąpienie do Osi. Zgoda Ankary na wzięcie udziału w wojnie przeciwko Rzeszy i jej sojusznikom mogła zdecydować o przejęciu kontroli nad olbrzymimi połaciami Europy Środkowo – Wschodniej. Turcja jednak zwlekała z decyzją tłumacząc swoje postepowanie zacofaniem swoich sił zbrojnych.

Konferencja Kairska

Uczestnikami spotkania w Kairze byli prezydent Turcji Mustafa İsmet İnönü, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill i prezydent USA Franklin Delano Roosevelt. Spotkanie miało miejsce w Kairze by pokazać, że Afryka północna pomimo spektakularnych sukcesów Afrika Korps została w pełni oczyszczona z sił państw Osi. Ponadto obaj anglosascy przywódcy wystąpili na spotkaniu, jako równi partnerzy dla prezydenta İnönü. Prezydent Turcji miał się poczuć jak jeden z najważniejszych sojuszników zachodu. Stary generał zwracał jednak uwagę swoich rozmówców na niedostosowanie tureckich sił zbrojnych do warunków ówczesnego pola walki. Mimo solennych zapewnień o wsparciu sił alianckich unikał deklaracji. Wpływ na jego decyzję miała z pewnością klęska Sprzymierzonych w kampanii na wyspach Dodekanez. Walki na wyspach należących od 1912 do Włoch toczyły się między siłami alianckimi a armią niemiecką z wielką zaciętością. Obie strony rozumiały stawkę gry. Z położonego u tureckich granic archipelagu można było z powodzeniem organizować naloty na rumuńskie pola roponośne i … zachęcić Turcję do ataku na niemieckich sojuszników na Bałkanach. Sukces na Dodekanezie mógł wzmocnić efekt nalotów prowadzonych od jesieni 1943 przeciwko Bułgarii i Rumunii przez USAAF.

Stary generał

Porażka sił alianckich po prawie dwóch miesiącach walk wywołała na prezydencie Mustafie İnönü, generale i weteranie I Wojny Światowej, bardzo złe wrażenie. Ankara nie dała się przekonać, że dni Berlina są policzone. Przywódcy rozjechali się do swoich stolic po trzech dniach bezowocnych negocjacji. Osamotniony w swojej koncepcji uderzenia via Bałkany Churchill powoli zdawał sobie sprawę, że kolejne sukcesy Sowietów na wschodzie umożliwią Stalinowi włączenie coraz słabszych sojuszników Rzeszy w orbitę politycznych wpływów Moskwy.

Komentarze (0)

Powiązane artykuły