,
Kartka z kalendarza. 7-10 września – bitwa pod Wizną
Wizna

„Polskie Termopile” – to określenie bywa nadawane w polskiej publicystyce, gdy obrońcy jakiegoś miejsca wykazali się wyjątkową odwagą i heroizmem w sytuacji naporu jednostek wroga o zdecydowanej przewadze liczebnej i walczyli na powierzonych im pozycjach niemal do ostatniego człowieka.

Tym określeniem nazywana jest choćby, opisywana już na naszych łamach, bitwa pod Zadwórzem. Starcie z września 1939 przeszło naszej historii jako „polskie Termopile” nie tylko ze względu na ogromną przewagę liczebną Niemców nad oddziałem kpt. Raginisa, ale również ze względu na potworną przewagę w technice wojskowej jaką dysponował atakujący Wehrmacht.

Bitwa przeszła do historii również ze względu na postacie dwóch głównych dowodzących: bohaterskiego dowódcy Polaków kapitana Władysława Raginisa i dowódcy XIX Armeekorps Heinza Guderiana twórcy doktryny Blitzkriegu.  

Dlaczego Wizna?

Wizna to mała wieś w powiecie łomżyńskim. Położona od niej na wschód przeprawa przez Narew była ważną przeszkodą dla niemieckich jednostek pancernych. W miejscu przecięcia się Narwi i Biebrzy znajdowały się rozległe rozlewiska. Zdradliwe biebrzańskie bagniska można było przebyć dopiero Osowcu – Twierdzy, gdzie czekały na Niemców umocnienia pochodzące jeszcze z czasów I wojny światowej.

Niemcy chcieli więc przedrzeć się w miejscu gdzie obrona byłaby najsłabsza –  za wsią Wizna. Polacy zdawali sobie sprawę ze znaczenia tego miejsca i włączyli wieś do sytemu fortyfikacji. By przejechać przez drogę z Wizny do Osowca należało po opuszczeniu wiejskich zabudowań przejechać w polu ostrzału polskich fortyfikacji. Były to potężne jednokondygnacyjne konstrukcje przystosowane do prowadzenia ognia z karabinów maszynowych wyposażone pancerne kopuły do prowadzenia ognia na wprost i obserwacji pola walki. Jednak w dwóch schronach nie udało się na czas zamontować kopuł do prowadzenia ognia, nie dojechały też na czas wentylatory, co uniemożliwiało prowadzenie ciągłego ognia z karabinów maszynowych.

Wśród niedokończonych bunkrów znalazł się niestety również  największy z nich – bunkier dowodzenia na Górze Strykowej. Schrony nie były wyposażone w środki do zwalczania jednostek pancernych.

Walki

10 Dywizja Pancerna Wehrmachtu 7 IX 1939 r. weszła do Wizny i szybko pokonała  znajdujące się w niej jednostki zwiadu polskiej piechoty. 8 IX pierwsze działania zaczepne przeciwko polskim fortyfikacjom zaczęły jednostki niemieckiej brygady przystosowanej do zdobywania i niszczenia fortów. 9 IX rano Niemcy dalej tkwili w martwym punkcie. Guderian postanowił więc zbadać sytuację osobiście. Mimo ostrzału artyleryjskiego i nalotów lotniczych wciąż nie udało się Niemcom przełamać polskiego oporu i ruszyć w kierunku Osowca. Kolejne niemieckie szturmy kończyły się niepowodzeniem. Polacy zniszczyli kilkanaście niemieckich pojazdów w tym czołgów. Popołudniu 9 IX Niemcy starali się przecinać polskie linie oporu czołgami, izolować wybrane fortyfikacje i niszczyć je pojedynczo. Nie udało im się zdobyć wszystkich fortyfikacji i w rezultacie 10 IX ponownie przystąpili do ataku. Niemcy przez swojego parlamentariusza zażądali kapitulacji ostatniego punktu oporu. Wobec wyczerpania i braków w zaopatrzeniu Raginis zgodził się. Nie chciał szafować życiem ocalałych podkomendnych. Gdy wszyscy opuścili schron i Raginis pozostał w nim sam rozerwał się granatem. Obrońcom Wizny udało się powstrzymywać marsz Niemców w kierunku Brześcia przez dwie doby.

Zobacz poprzednie Kartki z kalendarza 

(Na fotografii ruiny schronu pod Wizną)

Komentarze (0)

Powiązane artykuły