,
Łukaszenka wywołał kryzys migracyjny w swoim kraju

Tysiące osób arabskiego pochodzenia koczujących na lotniskach i w centrum Mińska. Stolica Białorusi wygląda dziś jak wiele stolic Europy Zachodniej. Chodzi jednak wyłącznie o problemy migracyjne.

Białoruski dyktator chciał wywołać kryzys humanitarny w Unii Europejskiej i zdestabilizować państwa sąsiednie. Sam oberwał rykoszetem i wszystko wskazuje, że Białoruś może stracić na akcji „Śluza”. Tysiące migrantów znalazło się w pułapce. Wskutek ochrony granic przez Polskę, Litwę i Łotwę, większość z nich ugrzęzła w Mińsku.

Łukaszenka traci kontrolę nad migracją

Jeszcze niedawno Łukaszenka straszył Zachód, że zaleje go migrantami, a potem narkotykami. Przywódca Białorusi powtarzał wielokrotnie, że pogranicznicy przestaną walczyć z przemytem narkotyków. Według Mińska kraj ten miał uniemożliwiać przemyt a teraz kontrabanda będzie przepuszczana bez przeszkód. Dziś już nikt nie bierze gróźb Mińska na poważnie.

Stolica Białorusi sama zaczyna borykać się z poważnymi problemami. W metrze, na dworcach, ulicach i lotnisku koczują hordy przybyszów z Iraku, Syrii czy Afryki. Śpią wszędzie – na ławkach, w parkach, tłoczą się na podłodze. Kryzys widoczny jak na dłoni, wszędzie porozrzucane ubrania, tony śmieci.

Część krajów zawiesza loty na Białoruś. Wcześniej uczynił tak Irak. Cały czas odbywają się jednak loty ze Stambułu, Dubaju i Damaszku. Migrantów nikt nie kontroluje pod względem bezpieczeństwa publicznego czy zdrowia. Proceder jest kompletnie chaotyczny i może to wywołać poważny kryzys w samej Białorusi.

Ostatnie doniesienia mówią, że sytuacja jest na tyle poważna, że reżim w Mińsku zaczął deportować tych migrantów, którzy nie potrafili się przedostać na drugą stronę granicy. „Według naszych informacji Białoruś rozpoczęła deportację migrantów, których wiza utraciła ważność. Wśród deportowanych są Syryjczycy i Libańczycy” – napisał na Twitterze Stanisław Żaryn, Rzecznik Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych.

Komentarze (0)

Powiązane artykuły