Napięcia na linii Ryga-Mińsk. W tle „afera” z flagami Białorusi i… federacji hokeja
Ryga

Minister spraw zagranicznych Łotwy Edgars Rinkēvičs i burmistrz Rygi Mārtiņš Staķis zdecydowali się zamienić oficjalną flagę Białorusi na historyczną biało-czerwono-białą, która jest często używana przez protestujących przeciwko dyktaturze Aleksandra Łukaszenki. Dokonano tego podczas mistrzostw świata hokeju na lodzie, a dokładniej w centrum łotewskiej stolicy, gdzie wiszą flagi uczestników tego turnieju.

W odpowiedzi białoruskie władze nakazały ambasadorowi Łotwy opuszczenie kraju w ciągu 24 godzin. Wobec takich działań dłużny nie pozostał także rząd w Rydze i wyrzucił wszystkich dyplomatów Łukaszenki.

Wzajemne oskarżenia

W stolicy Białorusi pozostanie jedynie pracownik techniczny do opieki nad budynkiem łotewskiej ambasady. Mińsk nazwał działania rządu w Rydze „państwowym wandalizmem”.

„Nie możemy pozwolić, aby w centrum Rygi wisiała flaga reżimu, który stosuje terror wobec swoich obywateli” – wyjaśnił z kolei Mārtiņš Staķis, burmistrz Rygi.

Reakcja hokejowych władz

René Fasel, prezydent Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF), zwrócił się do łotewskich władz o ponowną wymianę białoruskich flag i powrót do tej oficjalnie uznawanej przez państwo Aleksandra Łukaszenki. W przypadku kiedy prośba nie zostanie spełniona, Fasel zażądał usunięcie flag IIHF na znak protestu. Federacja tłumaczy, że nie chce mieszać sportu z polityką.

„Prezydent IIHF zwrócił się o wymianę białoruskich flag wolnościowych z czerwonymi kwadratami na flagi reżimu. W innym przypadku mamy usunąć flagi IIHF. Musimy wybierać strony – ludzi walczących o wolność lub dyktatora. Usuwamy zatem flagi IIHF” – odpowiedział na Twitterze szefowi federacji Mārtiņš Staķis.

Reakcja na wymuszone lądowanie samolotu

Cała sytuacja jest reakcją na nieplanowane lądowanie samolotu linii Ryanair w Mińsku, które miało miejsce w niedzielę. Aleksandr Łukaszenka wymusił je, wysyłając do przechwycenia maszyny państwowe myśliwce MIG-29. Celem było zatrzymanie blogera Ramana Pratasiewicza, który relacjonował opozycyjne protesty i był znany ze swojej niechęci wobec białoruskiego dyktatora i jego reżimu.

Jednymi z pierwszych którzy potępili działanie Mińska byli prezydenci Litwy, Łotwy i Estonii. „Reżim białoruski rażąco naruszył prawo międzynarodowe, ryzykując życiem ponad 100 osób. Ten państwowy akt terroru stanowił zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego lotnictwa cywilnego i wymaga należytej reakcji” – brzmiał komunikat prezydenta Litwy, Gitanasa Nausėdy.

Komentarze (0)

Powiązane artykuły