,
Spotkanie na szczycie USA – Chiny

Źródło: fmprc.gov.cn

W poniedziałek, 15.11.2021 roku odbyło się spotkanie on-line prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena i prezydenta Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpinga. Celem była poprawa stosunków amerykańsko-chińskich oraz omówienie kilku inicjatyw. Było to pierwsze, po rozmowach telefonicznych w lutym i wrześniu, spotkanie takiego typu między przywódcami. Rozmowa przebiegła spokojnie, zgodnie z przewidywaniami i nie pojawiło się za wiele konkretów. Pekin gwałtownie rozbudowuje swój potencjał militarny i gospodarczy. Pomimo pewnego rodzaju detente na ostatnim szczycie klimatycznym ONZ w Glasgow, wrogość pomiędzy dwoma światowymi supermocarstwami się utrzymuje.

Xi Jinping nie opuścił ChRL od czasu objęcia urzędu przez pana Bidena w styczniu – a właściwie od stycznia 2020 roku, czyli początku pandemii koronawirusa. Pomimo, iż Biały Dom miał nadzieję, że Jinping i Biden spotkają się na szczycie G20 w Rzymie w zeszłym miesiącu, nie było to możliwe. Co może wydawać się oczywiste, oficjalny powód braku wyjazdów zagranicznych Jinpinga jest powiązany z wciąż obowiązującą sytuacją pandemiczną. Jednak niektórzy eksperci spekulują, że takie działanie Xi ma na celu uzależnienie polityki Chin od jego osoby, a także wzmocnienie swojej pozycji w Partii Komunistycznej. Odzwierciedla to coś więcej niż tylko wewnętrzne machinacje polityczne. Jest to zgodne z rosnącą izolacją Chin, wynikającą ze sporej pewności siebie, jakoby działalność Xi Jinpinga miała pokazać ową szeroką autonomię, która wskazuje na mniejszą zależność od reszty świata. Zgoda na wirtualne spotkanie była zatem ustępstwem Bidena wobec Pekinu. Ponadto, obu przywódcom towarzyszyli przy spotkaniu wysocy rangą doradcy. Strona amerykańska odbywała spotkanie w Sali Roosevelta w Białym Domu, chińska zaś w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie.

Międzynarodowe oczekiwania

Warto zwrócić uwagę, że szczegóły rozmowy, zarówno dotyczące jej przebiegu, jak i tematów podczas niej omawianych, do końca nie zostały ujawnione opinii publicznej. Wskazywano jednak, że nie chodzi o cele i ich konkretne realizacje, lecz o samą budowę dialogu. Takie zachowanie wyraźnie odzwierciedla wysiłki zmierzające do obniżenia oczekiwań opinii publicznej wobec znaczącego zbliżenia lub przełomowych rezultatów. Pojawiło się nawet twierdzenie, by spotkania Biden – Jinping nie nazywać szczytem, lecz rozmową wirtualną. Stosunki między Pekinem a Waszyngtonem są napięte od dłuższego czasu, a aktualne wydarzenia, kwestia Tajwanu, polityczny niepokój dotyczący koronawirusa oraz jego pochodzenia, czy utrudniona współpraca gospodarcza, nie wpływają na poprawę relacji.

Ważną kwestią pozostaje pytanie o taryfy celne, które zacznie hamują rozwój handlu między tymi dwoma państwami. Biden podtrzymuje bowiem zdanie w kwestii kluczowych aspektów polityki handlowej byłego prezydenta Donalda Trumpa, w tym wspomnianych taryf, które Chiny uważają za niesprawiedliwe.

Spotkanie było również okazją dla przywódców do zademonstrowania symbolicznej dobrej woli poprzez ogłoszenie chęci współpracy we, wciąż wrażliwych i delikatnych, zagadnieniach współpracy regionalnej, a także globalnych kwestii bezpieczeństwa. Postępy USA, takie jak ograniczenie programu rozwoju rakiet balistycznych w Korei Północnej i nakłonienie Iranu do przestrzegania międzynarodowego porozumienia w sprawie programu nuklearnego, zależą od zastosowania przez Chiny ich dyplomatycznej i ekonomicznej siły nacisku.

Przebieg spotkania

Rozmowy pomiędzy prezydentem Bidenem i przywódcą Chin Xi Jinpingiem, trwały ponad 3 i pół godziny, czyli dłużej niż się spodziewano. Jednak, pomimo deklaracji chęci poprawy współpracy, nie pojawił się żaden przełom. Co więcej, w osobnych oświadczeniach po zakończeniu rozmów, każda ze stron podkreślała najbardziej widoczne punkty sporne. Zatem, pomimo iż tak jak się spodziewano, nie nawiązano spektakularnej współpracy, obaj przywódcy wyrazili gotowość do działania w taki sposób, by uniknąć konfliktu między dwoma największymi potęgami świata. To co prawda nie oznacza bezwzględnego sukcesu, jednak sama próba opanowania kwestii zapalnych i działania zapobiegające eskalacji napięć, świadczą o możliwości poprawy sytuacji.

Zagadnienia sporne

Kluczowymi elementami, wobec których przywódcy mają odmienne zdania, a które wyraźnie wpływają na stan stosunków amerykańsko – chińskich, stanowią prawa człowieka, klimat, sytuacja Tajwanu oraz sektor bezpieczeństwa i zbrojeń. Jak podał Biały Dom, Biden wyraził zaniepokojenie z powodu łamania praw człowieka i „nieuczciwej polityki handlowej i gospodarczej” Chin.

Ważnym zagadnieniem jest klimat i działania społeczności międzynarodowej dotyczące opanowania wzrostu temperatury na świecie. Polityka klimatyczna jest rzadkim obszarem, w którym Stany Zjednoczone i Chiny przynajmniej wydają się być po tej samej stronie. Na szczycie klimatycznym Organizacji Narodów Zjednoczonych w Glasgow na początku listopada 2021 roku te dwa kraje – państwa będące jednymi z największych emitentów zanieczyszczeń – podpisały pakt zakładający ograniczenia emisji w tej dekadzie. Mimo to porozumienie zawierało niewiele konkretów, w tym brak sformalizowanego zobowiązania ze strony Chin co do terminu rozpoczęcia redukcji ilości dwutlenku węgla i innych gazów. Pekin powiedział jedynie, że zrobi to do 2030 roku. Należy zauważyć, że potężny chiński sektor produkcyjny sprawia, że jest on emitentem nr 1 na naszej planecie. Oznacza to, że ChRL odpowiedzialna jest za około jedną czwartą wszystkich światowych emisji. Zapotrzebowanie na energię elektryczną w Chinach wciąż szybko rośnie. A świat jest uzależniony od chińskich fabryk produkujących elektronikę, zabawki i wiele innych. Co za tym idzie, Pekin nie ma możliwości łatwo i szybko ograniczyć emisji.

Amerykańskie zdanie wobec Tajwanu

Widoczne działania wobec Tajwanu ze strony chińskiej budzą niepokój na arenie międzynarodowej. Pomimo wielu punktów zapalnych można stwierdzić, że żadna kwestia między Stanami Zjednoczonymi a Chinami nie jest bardziej sporna niż los Tajpej, który funkcjonuje jako niepodległy naród, jednak nie posiada oficjalnego uznania przez większość świata. ChRL rości sobie prawa do Tajwanu od czasu, gdy pokonane siły nacjonalistyczne Chiang Kai-sheka wycofały się stamtąd w 1949 roku. Jednakże w ostatnich miesiącach Pekin coraz głośniej krytykuje amerykańskie wysiłki na rzecz wzmocnienia demokracji na wyspie i jej obrony wojskowej. Asertywny język Pekinu jest często połączony z pokazami jego rosnącej sprawności militarnej. Pekin groził Tajwanowi ćwiczeniami wojskowymi, które zostały uznane jako potencjalny wstęp do chińskiej inwazji na wyspę.

Podobnie jak administracja D. Trumpa, administracja Bidena ostrzega Chiny przed użyciem siły pod pretekstem manewrów i ćwiczeń wojskowych. W 1979 roku Stany Zjednoczone w celu przywrócenia stosunków z Chinami, wycofały oficjalne uznanie Tajwanu. Jednakże ostatnio Biały Dom wykazuje zwiększenie wysiłków dyplomatycznych w celu wsparcia prezydent Tajwanu Tsai Ing-wen. W oficjalnym oświadczeniu po rozmowie amerykańsko-chińskiej wskazano, że prezydent Biden podkreślił fakt zaangażowania Stanów Zjednoczonych w politykę „jednych Chin”. Jest to jednocześnie przeciwstawienie się jakimkolwiek działaniom mającym „na celu zmianę status quo lub podważenie pokoju i stabilności po drugiej stronie Cieśniny Tajwańskiej”. Wspomniana polityka „jednych Chin” stanowi podstawę stosunków chińsko-amerykańskich. Zgodnie z nią, USA uznaje i ma formalne więzi z Chinami, a nie z wyspą Tajwan, którą ChRL postrzega jako separatystyczną prowincję. Jednakże Stany Zjednoczone są zobowiązane ustawą o stosunkach z Tajwanem, która stanowi, że muszą one pomóc Tajwanowi w obronie w przypadku ataku.

Wobec zapowiedzi strony chińskiej, w październiku 2021 roku Biden powiedział, że Stany Zjednoczone będą bronić Tajwanu, jeśli Chiny zaatakują wyspę. Taka deklaracja byłaby wyraźnym odejściem od długo utrzymywanego stanowiska amerykańskiej polityki zagranicznej tzw. strategicznej niejednoznaczności, w ramach której Waszyngton nie precyzował swoich działań, ani swojego zdania, wobec tego zagadnienia. Podczas poniedziałkowej rozmowy Xi powiedział, że amerykańskie wsparcie dla Tajwanu to „igranie z ogniem”. Ponadto wskazał, że tworzenie podziału świata podług bloków i sojuszy, prowadzić może do fatalnych skutków na arenie międzynarodowej. 

Możliwa przyszłość stosunków

Podsumowując wirtualne spotkanie przywódców USA i ChRL można stwierdzić, iż nie doszło do przełomu, jednak spotkanie to miało duże znaczenie dla stosunków między tymi państwami. Przebiegło ono dużo spokojniej niż szczyt na Alasce w marcu tego roku, kiedy to wysocy rangą przedstawiciele obu administracji skończyli na publicznej ostrej wymianie zdań. Podczas rozmowy Xi Jinpinga z Joe Bidenem sytuację łagodziło z pewnością posługiwanie się takimi sformułowaniami jak „globalna wioska” czy „wyzwania ludzkości”. Można zatem zauważyć, iż Pekin i Waszyngton chcą uniknąć eskalacji napięć w sytuacji, gdy od dłuższego czasu w dyskursie międzynarodowym znów pojawia się określenie zimnej wojny. Co za tym idzie, możliwe jest podjęcie próby ułożenia – lub przynajmniej zredukowania przeciwstawnego ustawienia – celów działań tych państw.  Jednakże, uznanie spotkania za sukces może wydawać się zbyt optymistyczne. Warto podkreślić natomiast fakt, iż dla wewnętrznej polityki ChRL ważna byłaby stabilizacja sytuacji na arenie międzynarodowej, gdyż zbliżające się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie i przyszłoroczny kongres partii sprawiają, że globalny konflikt mógłby przeszkodzić w osiąganiu założeń przez stronę chińską. Zdawać się może zatem, że rok 2022 przyniesie kluczowe rozwinięcia zagadnień spornych pomiędzy zarówno Stanami Zjednoczonymi a Chinami, jak i wpłynie na sytuację ekonomiczną, prawną i geopolityczną na światowej scenie.

Dr Aleksander Olech – ekspert Portalu i Fundacji Trójmorze, a także Dyrektor Programu Bezpieczeństwa Europejskiego w Instytucie Nowej Europy. Specjalizuje się w tematyce zagrożeń dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Komentarze (0)

Powiązane artykuły