,
Ukraina przyjęła „antyoligarchiczną” ustawę. Jakie mogą być jej skutki?
Parlament Ukraina Oligarchia

23 września Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła „ustawę antyoligarchiczną”, która ma się stać kluczowym elementem deoligarchizacji państwa, zapowiadanej przez prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego. Za nowym prawem opowiedziało się 279 posłów, głównie z partii rządzącej Sługa Narodu.

Jednak kilkumiesięczne debaty na temat tej ustawy wiązały się nie tylko z licznymi oskarżeniami ze strony różnorodnej ukraińskiej opozycji, ale nawet z rozłamem wewnątrz samej partii rządzącej, skutkiem czego może stać się rezygnacja przewodniczącego Rady Najwyższej Dmytra Razumkowa.

Czym jest „ustawa antyoligarchiczna”?

„Ustawa antyoligarchiczna” była anonsowana przez prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego w maju tego roku. Na początku czerwca pojawił się tekst projektu ustawy. Wyznacza ona status „oligarchy”. Osoba, która – według nowego prawa – będzie uznana za oligarchę, nie będzie mieć prawa finansować krajowych partii politycznych oraz brać udziału w prywatyzacji.

Poza tym, po przyjęciu ustawy, jakikolwiek poseł lub członek rządu, który rozmawiał z oligarchą jest zobowiązany poinformować o tym fakcie i opowiedzieć o jej treści.

Ustawa nadaje kilka kryteriów uznania kogoś za oligarchę:

„Osoba, która ma duże znaczenie ekonomiczne lub polityczne w życiu publicznym (oligarcha),… to osoba fizyczna, która jednocześnie spełnia co najmniej trzy z następujących cech:

1) uczestniczy w życiu politycznym;

2) ma znaczący wpływ na media;

3) jest ostatecznym beneficjentem (administratorem) podmiotu gospodarczego, który w dniu wejścia w życie ustawy jest podmiotem monopoli naturalnych lub zajmuje pozycję monopolistyczną (dominującą) na krajowym rynku towarowym;

4) potwierdzona wartość majątku osoby (i osób, których jest beneficjentem) przekracza 1 mln minimalnych pensji, ustalonych dla osób pełnosprawnych na dzień 1 stycznia danego roku”.

Ustawa ta będzie w mocy przez 10 lat po wejściu w życie.

Protest Razumkowa

37-letni Dmytro Razumkow przed 2019 rokiem był mało znanym lokalnym politykiem, związanym niegdyś z Partią Regionów. To właśnie współpraca z zespołem Wołodymyra Zełeńskiego i niespodziewane pełnienie funkcji jednego z kluczowych rzeczników jego zespołu, uczyniło Razumkowa jednym z najbardziej znanych młodych polityków Ukrainy.

Dlatego kiedy po wyborach parlamentarnych latem 2019 roku objął on stanowisko przewodniczącego Rady Najwyższej, nie było to zaskoczeniem i wydawało się naturalnym biegiem wydarzeń. W ciągu dwóch lat Razumkow był jednym z najbliższych współpracowników prezydenta, wspierając ustawy i jego inicjatywy w parlamencie. Pierwsze znaczące rozbieżności pomiędzy tymi politykami pojawiły się w lutym tego roku, kiedy Razumkow nie wsparł wprowadzenia sankcji wobec oligarchy Wiktora Medwedczuka i przedsiębiorcy Tarasa Kozaka.

Kiedy natomiast doszło do przyjęcia „ustawy oligarchicznej”, Razumkow, mimo woli własnej partii zgodził się na propozycję sił opozycyjnych i przekazał projekt ustawy na rozpatrzenie Komisji Weneckiej. Według rzeczników „Sługi Narodu” to była próba uniemożliwienia przyjęcia ustawy w jak najszybszym terminie. Sam Razumkow mówił że nie jest ona jeszcze gotowa do przyjęcia i potrzebuje dopracowania.

Zresztą, 23 września na kolejnym posiedzeniu Rady Najwyższej, na którym Razumkow nie mógł uczestniczyć z powodu zakażenia się koronawirusem, Sługa Narodu przyjęła ustawę. Według informacji mediów, może to skutkować rezygnacją Razumkowa ze stanowiska. Nowym przewodniczącym Rady Najwyższej w takim przypadku może zostać jego zastępca, Rusłan Stefanczuk, który 23 września przewodniczył w posiedzeniu Rady Najwyższej.

Ignorowanie opozycji

Natomiast partie opozycyjne, przede wszystkim ugrupowanie Petra Poroszenki „Europejska Solidarność” oskarża władze o przyjęciu tej ustawy bez uwzględnienia propozycji zmian, które były proponowane przez partie opozycyjne. Posłanka „Europejskiej Solidarności” Iryna Geraszczenko już nazwała to głosowanie „początkiem końca parlamentu” oraz porównała je do głosowania za „dyktatorskimi ustawami” przez posłów Partii Regionów 16 stycznia 2014 roku. Poseł partii „Batkiwszczyna” (liderką tej partii jest Julia Tymoszenko) Jurij Własenko powiedział że ignorowanie propozycji zmian jest niezgodne z regulaminem parlamentu i również porównał to do działań Partii Regionów.

Posłowie Sługi Narodu tłumaczą natomiast, że zależało im na tym, by propozycję wcielono w życie jak najszybciej, co pozwoli na rozpoczęcie rzeczywistej deoligarchizacji państwa. Natomiast uwzględnienie wszystkich propozycji zmian, jak i przedłożenie projektu do analizy instytucjom międzynarodowym, to droga do być może wielomiesięcznego opóźnienia przyjęcia nowego prawa.

Zamach na Sergija Szefira

W przeddzień głosowania ws. „antyoligarchicznej ustawy” w Kijowie oddano strzały w kierunku auta osobistego przyjaciela Wołodymyra Zełeńskiego oraz jego oficjalnego pomocnika – Sergija Szefira.

Szefir nie został ranny, natomiast obrażenia poniósł jego kierowca. Zełeński powiązał ten zamach z antyoligarchicznymi działaniami i traktuje go jako pewien „sygnał” w jego kierunku od oligarchów.

– Przekazywać mi powitanie strzałami to słabość. Odpowiedź będzie mocna – powiedział prezydent, komentując zamach na Szefira.

Jakie faktyczne skutki może mieć „ustawa antyoligarchiczna”?

Przyjęta ustawa z jednej strony naprawdę daje władzom ukraińskim duże możliwości aktywizacji walki z oligarchami, z innej zaś – może stać się instrumentem walki z oponentami politycznymi. I to właśnie są największe obawy opozycji, gdyż według oligarchą może być np. uznany Petro Poroszenko, co stałoby się pretekstem do ograniczania możliwości wpływu na politykę ze strony piątego prezydenta Ukrainy i obecnego posła Rady Najwyższej, lidera partii Europejska Solidarność.

Poza tym, ustawa ta znacznie rozszerza możliwości Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, która może inicjować sankcje indywidualne wobec osób, które zostaną uznane za oligarchów. Jest to instrument, którego nie miała żadna inna władza, dlatego obawy partii opozycyjnych wyglądają na uzasadnione.

Kierunek w jakim pójdzie faktyczne stosowanie instrumentów „ustawy antyoligarchicznej” będzie zależał od tego, czego naprawdę chcę Wołodymyr Zełeński i jego otoczenie – deoligarchizacji państwa czy monopolizacji władzy. Teoretyczne „ustawa antyoligarchiczna” nadaje obie możliwości.

Autor jest ukraińskim politologiem, ekspertem Europejskiego Centrum Projektów Pozarządowych.

Fot. Verkhovna Rada/Twitter

Komentarze (1)

Mateuszek złodziejuszek

Ta ustawa nie ma znaczenia dla Ukrainy. Jest to kraj do cna skorumpowany, korupcja jest kilka razy większa niż w Rosji i nawet jak biorą to nie robią tego za co było zapłacone. Ukraina jest podzielona na kilka-dwadzieścia kilka oligarchicznych księstewek, które zawieraj ze sobą taktyczne sojusze. Ustawa posłuży do ataku na Medwedczuka i może Poroszenkę.

24 września 2021

Powiązane artykuły