,
Zagraniczna rywalizacja o budowę atomu w Polsce trwa
atom trójmorze

Jeszcze niedawno nikt nie wyobrażał sobie Polski bez węgla, a wkrótce może posiadać także 6 elektrowni atomowych. Chętnych do budowania w kraju nad Wisłą jest kilkunastu, ale kluczowe oferty przedkładają USA, Francja i Korea Południowa. Rywalizacja jest tak duża, że inne państwa dołączyły do dyskusji. Na przykład Japonia krytykuje swojego zachodniego sąsiada za brak doświadczenia, a Stany Zjednoczone podkreślają na forum międzynarodowym, że posiadają najnowszą technologię i od lat współpracują z Polską.

Zgodnie z opublikowaną w październiku 2020 roku aktualizacją dokumentu Program Polskiej Energetyki Jądrowej pierwszy reaktor energetyczny ma zostać uruchomiony w 2033 roku, a kolejne pięć w dwuletnich odstępach, tak by w 2043 roku posiadać 6 elektrowni. Wydaje się, że najlepiej byłoby rozważyć opcję francuską lub koreańską, ale pytanie czy Amerykanie na to pozwolą. Obecnie trzy główne kraje produkujące energię elektryczną pochodzenia jądrowego na świecie to kolejno USA, Francja i Chiny.

Póki co, Francja na prowadzeniu

Po ostatnim spotkaniu E. Macrona oraz A. Dudy na pierwszy plan wysunęła się oferta od francuskiego przedsiębiorstwa państwowego Électricité de France. EDF jest obecny w ponad 30 krajach, również w Polsce, a we Francji posiada aż 56 reaktorów o różnej mocy.

Francuska EDF złożyła polskiemu rządowi ofertę budowy aż sześciu reaktorów. Projekt takiej wielkości zdekarbonizowałby 40% energii elektrycznej w kraju i pozwoliłby uniknąć do 55 milionów ton CO2 rocznie. Wstępna oferta przedstawia szereg możliwości dla Polski, w tym dotyczących inżynierii, zaopatrzenia i budowy, a także narzędzi i materiałów, które byłyby potrzebne dla budowy elektrowni w trzech lokalizacjach. Grupa EDF to spółka energetyczna działające w obszarach produkcji, przesyłu, dystrybucji, obrotu energią, sprzedaży energii oraz usług energetycznych.

Warto nadmienić, że EDF zbudowało już dwa reaktory EPR w Chinach, rozpoczęło prace nad dwoma innymi w Wielkiej Brytanii, przy tym stale prowadząc negocjacje w sprawie kolejnych dwóch. Francuska grupa energetyczna przesłała swoje oferty również do Azji i innych państw w Europie, część z nich zostało przyjętych z aprobatą. Sześć reaktorów będzie budowanych w Indiach, a również Czesi mają wkrótce sfinalizować porozumienie.

Sytuacja w Europie

Warto wspomnieć, że z inicjatywy Francji i Czech powstał sojusz jądrowy państw UE, w którym są także Bułgaria, Chorwacja, Finlandia, Węgry, Polska, Rumunia, Słowacja i Słowenia. Dzieje się tak dlatego, że temat energetyki jądrowej dzieli dwadzieścia siedem państw członkowskich. Jeśli Francja, Polska i Czechy bronią atomu, kraje takie jak Niemcy i Austria są mu zaciekle przeciwne, podobnie jak wiele organizacji pozarządowych, które postrzegają ją jako ryzykowną technologię. Jednakże sygnatariusze forum stawiają kolejny argument, że przemysł jądrowy mógłby wytworzyć prawie milion miejsc pracy w Europie.

Ponadto dla Francji ten nowy sojusz jest okazją do podkreślenia swojego wyboru postawienia na energetykę jądrową, która nawet w kraju jest przedmiotem wielu debat. Co jednak ważne, jest to spójne z programem planu inwestycyjnego Emmanuela Macrona na blisko 30 miliardów euro pt.: „Francja 2030”, gdzie ważną rolę odgrywa energia jądrowa. Francuski prezydent dąży do pozyskania jak największego wsparcia w kwestii finansowania małych reaktorów jądrowych – SMR („małe reaktory modułowe”) – niejako wspierając istniejące elektrownie. Warto nadmienić, iż według Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (AEIA) na całym świecie analizowanych jest około 70 projektów SMR, ale ani Korea, ani Francja nie przedstawiły dotychczas swoich opracowań i wyników badań.

Szansa Korei Południowej

W grze o polski atom pozostaje również Korea Południowa. Państwowa spółka Korea Hydro & Nuclear Power (KHNP) chce zaproponować Polsce sześć reaktorów APR1400 o podwyższonym poziomie bezpieczeństwa. Firma obsługuje elektrownie jądrowe i wodne w Korei Południowej, które odpowiadają za około 27% całej produkcji energii w kraju.

KHNP posiada doświadczenie w budowie elektrowni za granicą. Spółka ta jest odpowiedzialna za budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, wyposażonej właśnie w reaktory APR1400. Pierwszy z reaktorów rozpoczął działalność na początku kwietnia bieżącego roku, pozostałe trzy są w trakcie budowy, zaś cała elektrownia Barakah jest wybudowana w ponad 90 procentach.

Wybór oferty KHNP byłby kolejnym krokiem w zacieśnianiu współpracy Polski i Korei Południowej. Od wielu lat południowokoreańskie firmy takie jak LG, Hyundai, Samsung czy Heesung Electronics inwestują w Polsce. Według danych NBP Korea Południowa jest największym azjatyckim inwestorem w Polsce.

Zwycięży tylko jeden

Trzeba mieć na uwadze, że swoją ofertę ma do przedstawienia również amerykański Westinghouse, który jest bardzo aktywny w lobbowaniu w Polsce. Dlatego też w obecnym kontekście, kwestia zlecenia budowy pozostaje bardzo polityczna. Wybór któregokolwiek z partnerów, automatycznie ukierunkuje Warszawę na zacieśnioną współpracę bilateralną z Waszyngtonem, Paryżem lub Seulem. Ponadto, decyzja urzędujących władz będzie rzutować nie na 5, 10, czy 15 lat, ale na kolejne 50. Ten bagaż odpowiedzialności powinien być niesiony z ogromną rozwagą i poparty szeregiem konsultacji. Może wygrać tylko jedna firma i trzeba mieć na względzie dyskusję, która rozgorzeje, iż nie wybrano dwóch pozostałych.

Francuzi podkreślają, że mają ogromne doświadczenie w międzynarodowej współpracy i stale rozwijają zdolności nie tylko do wykorzystywania, ale i ochrony energii atomowej. Ich oferta będzie na pewno tańsza od opcji amerykańskiej. Dodatkowo oferują pełne wsparcie Polsce na etapie wstępnym, a także w przypadku chęci dalszego rozwijania potencjału jądrowego tj. budowy kolejnych reaktorów.

Prezes Korea Hydro & Nuclear Power oświadczył, że południowokoreańska oferta dla polskiego programu energetyki jądrowej może być o 30 % tańsza od francuskiej. W ostatnich tygodniach widać zwiększoną aktywność Korei Południowej w zakresie przygotowywania oferty budowy elektrowni atomowej w Polsce.

Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego ambasador Japonii w Polsce Akio Miyajima powiedział, że „ma razie nasze (Polski i Japonii) relacje są dobre, ale proszę tego nie brać za pewnik, ponieważ konkurencja jest zaciekła. Dlatego trzeba myśleć o poprawie środowiska biznesowego w Polsce”. Zasugerował, że Polska musi z dużą ostrożnością dobierać sobie partnerów, ponieważ trzeba poszukiwać ich wśród państw, które wyznają podobne wartości. Dodał, że w jego opinii Japonia mogłaby być doskonałym partnerem dla Polski w różnych obszarach, między innymi w zakresie transformacji energetycznej oraz technologii jądrowych. Jego zdaniem Polska mogłaby liczyć na pomoc w kwestii energetyki jądrowej, gdyż Japonia posiada wieloletnie doświadczenie w budowie i zarządzaniu elektrowniami atomowymi, a po awarii w Fukushimie podniesiono w tym państwie standardy bezpieczeństwa.

Analizując pojawiające się oferty, analizy i doniesienia trzeba stwierdzić, że oferta Korei Południowej wygląda najatrakcyjniej. Jednocześnie opcja francuska pozwoli nam zacieśnić relację w ramach współpracy europejskiej, a być może również obudzić Trójkąt Weimarski. Nie można jednak zaprzeczyć, że Warszawa od dłuższego czasu wybiera wszystko co oferuje Waszyngton (nomen omen choćby ostatnia decyzja dot. zakupu MRAP Cougar). Przez to ostateczny wybór, mimo ciekawych i tańszych ofert od Francji, Korei lub nawet Japonii, może paść właśnie na USA.

Autorzy:

Dr Aleksander Olech – ekspert Portalu i Fundacji Trójmorze, a także Dyrektor Programu Bezpieczeństwa Europejskiego w Instytucie Nowej Europy. Specjalizuje się w tematyce zagrożeń dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Natalia Matiaszczyk – współpracowniczka Instytutu Nowej Europy. Studentka stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Łódzkim. Jej zainteresowania badawcze to Europa Środkowa oraz Azja Wschodnia, w szczególności Półwysep Koreański, a także polityka historyczna, bezpieczeństwo międzynarodowe oraz dyplomacja.

Komentarze (0)

Powiązane artykuły