Czy Białoruś przystąpi do wojny na Ukrainie?

Autor: dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:

Eksperci wciąż nie są zgodni, czy armia Łukaszenki zaatakuje swoje południowego sąsiada. Mimo koncentracji wojsk przy granicy, na razie nic nie wskazuje, aby taki ruch miał nastąpić.

Należy pamiętać, że atak wojsk białoruskich należy do kanonu kremlowskiej propagandy i jest masowo kopiowany także w polskiej przestrzeni publicznej. Nie zmienia to faktu, że Białoruś uczestniczy w wojnie, udostępniając Rosjanom swoje terytorium, sprzęt oraz inne zasoby. Łukaszenka broni się jednak przed wkroczeniem na Ukrainę, obawiając się buntu we własnych szeregach i utraty władzy.

Zaniepokojenie w ostatnich dniach wzbudzają przede wszystkim: mobilizacja, szczególnie aktywna na terenach przy granicy z Polską i Ukrainą, ruchy wojsk i sprzętu, pod pozorem „kontroli państwowego systemu reagowania na akty terroryzmu” oraz pojedyncze wydarzenia, takie jak zgody oficjeli, testowanie szczelności białorusko-ukraińskiej granicy poprzez wypychanie uchodźców.

Na razie mobilizacja jest wyrywkowa, choć wojskowe komendy uzupełnień zleciły druk potężnej ilości kart mobilizacyjnych, co może być sygnałem do masowej branki. Karty mają zejść z prasy do końca roku. Tak więc nie należy się spodziewać ataku wcześniej. Być może wiosną, jeśli do tego dojdzie, ofensywa białoruska będzie bardziej realna. Według aktualnych informacji mobilizacja jest nie większa niż kilka tysięcy osób.

Druga sprawa – manewrów i przerzucania wojsk ku granicy, jak na razie także nie świadczy o koncentracji masy krytycznej gotowej do uderzenia. Ostatnia wizyta rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu, oraz rozmowy z szefem resortu ze strony Białorusi Wiktarem Chreninem oraz Łukaszenką mogła skutkować ustaleniami, co do planowanych działań. Jest też elementem nieustającej presji na Mińsk, aby dołączył do wojny.

Białoruś zmodyfikowała także swoje prawo, zaostrzając kary za zdradę państwa. Aktualnie tego typu zbrodnia będzie skutkowała karą śmierci. Zmiany w kodeksie karnym dotyczą przede wszystkim funkcjonariuszy publicznych. Mińsk będzie też hucznie świętował utworzenie państwa związkowego ZBiR. Może się też okazać, że największym zwycięstwem Putina będzie właśnie aneksja Białorusi, która jest faktycznie okupowana przez wojska rosyjskie wbrew woli większości obywateli.

Rosjanie rozmieścili swoje jednostki niemal w całym kraju. Utworzyli też mieszane oddziały rosyjsko-białoruskie. Według ukraińskiego wywiadu, na terenie Białorusi nie stacjonuje obecnie więcej niż 9 tyś. żołnierzy. Siły białoruskie szacowane są zaś na 30 tyś. Jest mało prawdopodobne, aby zostały w całości rzucone na front. Dlatego sumarycznie nie jest to też liczba, która musiałaby w jakimś dramatycznym stopniu niepokoić Ukraińców, którzy zresztą od dawna są doskonale przygotowani na taką ewentualność.

fot. twitter/@nexta_tv

Skip to content