Czy Putin posłuży się Łukaszenką?

Autor: dr hab. Jacek Regina-Zacharski
Podziel się tym wpisem:

Wśród ekspertów zajmujących się polityką obronności, widoczne są dwie skrajne postawy. Jedni deprecjonują możliwości militarne Rosji i spodziewają się rychłego rozpadu tego państwa. Drudzy zaś, przekonani są o błyskawicznym odbudowaniu potencjału zbrojeniowego, pokonaniu Ukrainy i zaatakowaniu Polski.

Optymiści, niesieni na fali euforii po udanej obronie Ukrainy, wskazują na rzekomą skuteczność zachodnich sankcji. Raz spodziewają się rychłego zgonu Władimira Putina,  innym razem – demokratycznego przewrotu na Kremlu. W rzeczywistości gospodarka Rosji ma się całkiem dobrze, a Putin rządzi tak jak rządził i przygotowuje się do zwycięstwa w kolejnych „wyborach” prezydenckich.

Pesymiści mają skrajnie odmienne podejście. Uważają, że USA wkrótce zakręcą Kijowowi kurek z pieniędzmi, koncentrując się na Azji i Pacyfiku. Wówczas Ukraina upadnie, zostanie przyłączona do Rosji, a Putin ruszy na Zachód, naturalnie przez Polskę. Faktycznie zaś, obecnie sytuacja militarna Rosji jest gorsza niż przed agresją z 2022 r., zaś okupacja Ukrainy, a co dopiero Polski, jest raczej nie do udźwignięcia.

Pomiędzy tymi stanowiskami leży gdzieś prawda. Z pewnością Rosja nie jest obecnie państwem upadającym, a wskutek omijania zachodnich sankcji, jej gospodarka ma się świetnie. Rozmaite analizy wskazują też na ryzyko odbudowy jej potencjału militarnego w ciągu najbliższych kilku lat, najwyżej dekady. Do tego czasu Europa, bez oglądania się na USA, powinna odbudować swoje zdolności obronne.

Polska może się znaleźć wówczas na pierwszej linii jako państwo frontowe NATO. Niekoniecznie jako zaatakowane, lecz np. jako niosące pomoc krajom bałtyckim. Czy Rosja byłaby w stanie dokonać agresji na terytorium Polski, czy posłużyłaby się raczej sąsiednią Białorusią, wspierając ją potem w walce?

Dotychczas Łukaszence skutecznie udawało się lawirować i nie dał się bezpośrednio wciągnąć do wojny z Ukrainą. Poradził sobie także z kryzysem związanym z obecnością Grupy Wagnera. Białoruś jest kluczowa dla Chin i handlu z Zachodem, więc Pekin nie może sobie pozwolić na zamknięcie tego szlaku handlowego. Łukaszenka doskonale to rozumie i korzysta ze swojej pozycji.

Nasz wschodni sąsiad należy do czterech najbardziej zmilitaryzowanych krajów Europy, jak wynika z raportu Globalny Indeks Militaryzacji, opracowanego przez Międzynarodowe Centrum Studiów nad Konfliktami (BICC) z Bonn. Niemniej kraj ten wydaje mało na zbrojenia – zaledwie 1,2 proc. swojego PKB i ma stosunkowo skromny budżet wojskowy – 792 mln dolarów.

Słabo też wygląda liczebność jej armii. W siłach zbrojnych służy 48 tys. wojskowych. Pozostałe oddziały mundurowe zwiększają tę liczbę do 110 tys. Rezerwiści to kolejne 290 tys. osób. Kraj ten jednak odczuwa zachodnie sankcje, które dotykają jego gospodarkę, dużo dotkliwiej niż Rosja. Na ten moment jest więc mało realne, aby Rosja rzuciła się na Polskę, bądź Litwę, popychana przez moskiewskich partnerów.

fot. Obraz autorstwa wirestock na Freepik

Skip to content