Europa skręca w prawo. Jakie konsekwencje dla Trójmorza?

Autor: dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:

Wyniki wyborów parlamentarnych w Hiszpanii pokazały utrzymujący się trend. Europejczycy zwracają się ku ugrupowaniom prawicowo-konserwatywnym.

Po blisko pół wieku w Hiszpanii znów może rządzić konserwatywna prawica. Jeszcze tego nie wiemy, ponieważ zwycięska Partia Ludowa nie ma samodzielnej większości, nawet z narodowo-katolicką partią Vox. Hiszpanów mogą więc czekać kolejne wybory do Kortezów Generalnych.

Trend został jednak zachowany. Hiszpanie pokazali czerwoną kartkę socjalistom z PSOE i premierowi Pedro Sanchezowi, który, aby zachować władze, musiałby liczyć na skrajną lewicę z bloku Sumar. Ale nie tego po wyborach oczekiwanie Hiszpanie, którzy zmagają się z recesją, wysokim bezrobociem wśród młodych, nielegalną migracją, słabnącą pozycją międzynarodową na rzecz Maroka, inżynierią społeczną czy niedostateczną gwarancją praw własności.

Dlaczego w wielu państwach wyborcy zwrócili się na prawo? Wskutek opresyjnej polityki Komisji Europejskiej, która próbuje narzucać swoją wolę państwom narodowym, pod dyktando Niemiec. Szczególnie odczuwają tę sytuację państwa Trójmorza. W Polsce, na Węgrzech, w Czechach, rządzą ugrupowania prawicowe i łatwiej im znaleźć wspólny język z analogicznymi partiami na Zachodzie.

A Zachód się zmienia. We Włoszech mamy rząd Giorgii Meloni, która chce rozwiązać problem nielegalnej imigracji do UE sterowanej przez zorganizowane grupy przestępcze. W Finlandii mamy Partię Koalicji Narodowej na czele z premierem Petteri Orpo. Prawica budzi się także w Szwecji, na Słowacji, Holandii czy w Grecji.

Dla Europy kluczowe będą przyszłoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego. Jeśli zyskałaby na znaczeniu grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, mogłoby to oznaczać zmianę kursu całej UE. Konserwatywna prawica zyskuje też na znaczeniu w Europejskiej Partii Ludowej.

Jednakże kluczowe jest to, co dzieje się w Niemczech. Tam też rośnie niezadowolenie z rządów socjalistów. Zyskuje za to prawicowa AfD. Ta skrajnie prawicowa partia posiada już poparcie na poziomie 22 proc. i zbliża się do liderującej CDS/CSU. Jeśli prawica doszłaby do władzy w Niemczech, cała polityka klimatyczna i migracyjna mogłaby się wywrócić.

Dla Polski oraz Trójmorza, kluczowe jednak byłoby to, co w polityce bezpieczeństwa. W AfD nie brakuje głosów poparcia dla Rosji czy rewizjonizmu historycznego. Dlatego na dobrą współpracę z Niemcami nie ma tradycyjnie co liczyć.

fot. twitter/

Skip to content