Głos Tallinna w sprawie migracji z Afganistanu

Autor: Dr Aleksander Olech
Podziel się tym wpisem:

Talibowie zajęli Kabul, stolicę Afganistanu, a następnie ogłosili przejęcie całego kraju. Sytuacja ta może mieć wiele konsekwencji. Jedną z nich, widoczną niemalże od początku działań talibów po wycofywaniu się z Afganistanu wojsk amerykańskich, jest migracja, zarówno wewnętrzna, jak i zewnętrzna. To kolejne wielkie wyzwanie, któremu musi stawić czoła społeczność międzynarodowa, gdyż udzielenie pomocy uciekającym Afgańczykom stało się obecnie priorytetową kwestią, zrzucając na dalszy plan walkę z Covid-19.

Dla państw europejskich jest to dodatkowo trudne, gdyż 5 lat po ostatnim kryzysie, polityka migracyjna Unii Europejskiej wciąż wymaga wielu zmian, w tym przede wszystkim unilateralnego podejścia. Dodatkowo palącym problemem dla UE jest sytuacja na granicach z Białorusią, gdzie prezydent Aleksandr Łukaszenka wykorzystuje migrantów jako broń w walce politycznej z zachodnimi sąsiadami.

Stanowisko organizacji międzynarodowych

Unijna komisarz do spraw wewnętrznych Ylva Johansson zaapelowała do państw Unii Europejskiej o pomoc dla osób przesiedlonych. Ponadto wskazała, że Afganistan jest niezwykle skomplikowanym i niebezpiecznym miejscem, jeśli chodzi o proces organizacji deportacji migrantów. W jej ocenie Unia Europejska nie powinna czekać, aż uchodźcy dotrą do zewnętrznych granic, lecz trzeba reagować od razu. Podkreśliła, że sytuacja w Afganistanie jest na tyle poważna, że migranci na pewno nie powrócą do swoich domów w najbliższym czasie. Afgańczycy należą do największej, po Syryjczykach, grupy osób z jednego kraju ubiegających się o ochronę międzynarodową w Europie. Według części szacunków UE, od 2015 roku o azyl w Europie wystąpiło około 570 tys. Afgańczyków.

https://platform.twitter.com/embed/Tweet.html?dnt=true&embedId=twitter-widget-0&features=eyJ0ZndfZXhwZXJpbWVudHNfY29va2llX2V4cGlyYXRpb24iOnsiYnVja2V0IjoxMjA5NjAwLCJ2ZXJzaW9uIjpudWxsfSwidGZ3X3NwYWNlX2NhcmQiOnsiYnVja2V0Ijoib2ZmIiwidmVyc2lvbiI6bnVsbH19&frame=false&hideCard=false&hideThread=false&id=1428017762643873798&lang=pl&origin=https%3A%2F%2Ftrimarium.pl%2Fglos-tallinna-w-sprawie-migracji-z-afganistanu%2F&sessionId=1e39977f4481cf4088a420d025cfcf4b6b9a801b&theme=light&widgetsVersion=c8fe9736dd6fb%3A1649830956492&width=500px

Wysoki Komisarz NZ ds. Uchodźców zaznaczył, iż przymusowe odsyłanie obywateli lub byłych mieszkańców Afganistanu, byłoby zdecydowanie niewłaściwym postępowaniem. Zwrócił uwagę na fakt, że kraje takie jak Iran i Pakistan przez dziesięciolecia bardzo chętnie przyjmowały większość afgańskich uchodźców, więc powinny zrobić to ponownie.

Spojrzenie Estonii na problem

W kontekście przyjmowania afgańskich migrantów należy zauważyć postępowanie Estonii. Nadbałtycki kraj podniósł problematykę Afganistanu podczas poniedziałkowej nadzwyczajnej sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ (Estonia rozpoczęła 1 stycznia kadencję w Radzie Bezpieczeństwa ONZ). Estońska minister spraw zagranicznych, Eva-Maria Liimets ogłosiła, że „Estonia uważnie śledzi szybko pogarszającą się sytuację w zakresie bezpieczeństwa w Afganistanie i uważa, że konieczne jest utrzymanie kolejnych sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ w celu omówienia i pilnego znalezienia rozwiązań sytuacji”.

Jak podano w oświadczeniu estońskiego MSZ po sesji RB ONZ, uczestnicy zgodzili się, że należy wykorzystać wszystkie istniejące opcje, aby wpłynąć na Talibów – od sankcji, przez pomoc międzynarodową dla obywateli Afganistanu, po współpracę i wsparcie państw w regionie. Ponadto Estonia wzywa do natychmiastowego zaprzestania wszelkich działań wojennych. Podkreślono rolę ustanowienia nowego, zjednoczonego rządu, który uwzględniałby równą rolę kobiet, w przeciwieństwie do Talibów. Oprócz powyższych wyrażono poparcie dla prac misji wspierającej Organizacji Narodów Zjednoczonych w Afganistanie (UNAMA).

Estonia ogłosiła, że jest gotowa przyjąć maksymalnie do 10 (słownie: dziesięciu) ewakuowanych osób z Afganistanu. Dotyczy to tych, którzy współpracowali z Unią Europejską i NATO, a także członków ich najbliższej rodziny. Co więcej, premier Kaja Kallas podkreśliła, że „afgański chaos” stanowi szok dla świata demokratycznego. Poza wspomnianymi 10 osobami rząd planuje przyjąć także tych, którzy współpracowali z Mondo, czyli pozarządową organizacją zajmującą się współpracą rozwojową, pomocą humanitarną i edukacją w Afganistanie. Ta instytucja wspiera od lat promocję zdrowia kobiet i edukację dziewcząt. Między innymi to właśnie dzięki jej działaniom w Afganistanie przeszkolono blisko 120 położnych. Jak podano, w przeciągu najbliższych dni znana będzie dokładna liczba osób, którym Estonia będzie mogła udzielić ochrony międzynarodowej. Przewiduje się jednak, że będzie ona niewielka.

Niemcy i Estonia ze wspólną wizją

K. Kallas spotkała się także z ustępującą kanclerz Niemiec, Angelą Merkel. Po konferencji prasowej z udziałem obu przywódców w Berlinie, obok takich kwestii jak 30. rocznica uzyskania przez Estonię niepodległości, wyzwań dla klimatu i spraw dotyczących cyfryzacji, poruszono również problem dotyczący sposobu w jaki osoby, którym rząd estoński obiecał przyjęcie, mogłyby zostać sprowadzone do Estonii. Niemcy gotowe są pomóc z organizacją lotów, ale tylko pod warunkiem, że Afgańczykom uda się samodzielnie przedostać  na lotnisko. To stanowi jednak największy problem dla całej akcji i obecnie jej realizacja została wstrzymana.

K. Kallas powiedziała, że UE musi współpracować z krajami sąsiadującymi z Afganistanem, które – jak podkreśliła – są podobne kulturowo i jednocześnie bliskie geograficznie (co ma być ułatwieniem dla migrantów). Premier Estonii stwierdziła, iż państwa przyjmujące migrantów muszą otrzymać wsparcie od innych członków ONZ, aby mogły faktycznie pomóc przybywającym. Z tym stanowiskiem zgadza się A. Merkel, która wskazała, że Niemcy już współpracują z państwami w regionie, organizując pomoc.

Oprócz Afganistanu, problem Białorusi

Poza Afganistanem bardzo niepokojąca jest sytuacja na granicy Białorusi z Litwą i Łotwą. Premier Estonii potwierdziła, że w przypadku Białorusi konieczne są negocjacje z krajami pochodzenia uchodźców i niezbędne jest także utrzymanie sankcji nałożonych na reżim Aleksandra Łukaszenki. K. Kallas odniosła się do tego, co nazwała pogłoskami, że białoruski prezydent planuje otworzyć dalsze szlaki z Pakistanu, co oznaczałoby ponowną presję migracyjną na UE. Działanie te nazwane zostało przez estońską polityczkę atakiem hybrydowymna kraje wspólnotyze strony Łukaszenki.

Autor jest ekspertem Portalu i Fundacji Trójmorze, a także Dyrektorem Programu Bezpieczeństwa Europejskiego w Instytucie Nowej Europy. Specjalizuje się w tematyce zagrożeń dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Skip to content