Kolejne zbliżenie grupy V4 – mały sojusz na kontynencie

Autor: dr Aleksander Olech
Podziel się tym wpisem:

W ostatnich tygodniach coraz prężniej działa sojusz o skali międzynarodowej, który realizuje praktycznie wszystkie swoje plany. Grupa Wyszehradzka odbywa regularne spotkania na szczycie, często z innymi partnerami, pokazując swoją jedność całej Europie. Pojawiają się pomysły, aby czterostronne porozumienie rozszerzyło swoją działalność o kwestie bezpieczeństwa i obronności.

Grupa Wyszehradzka odbywa od dwóch miesięcy regularne spotkania poświęcone wielu dziedzinom. Należy podkreślić przywiązane do współpracy o charakterze międzykontynentalnym (m.in. z Koreą Południową) i dążenia całej czwórki do inwestowania w nowe technologie. Tematem przewodnim jest również dekarbonizacja i zaangażowanie na rzecz zmian klimatycznych. Ta ostatnia kwestia jest szczególnie ważna, z uwagi na cele strategiczne NATO i UE, które chcą dążyć do wzmocnienia polityki prośrodowiskowej.

Partnerstwo handlowe

Nie bez znaczenia są kwestie handlowe, gdzie kooperacja jest na tyle silna, że państwa V4 stają się dla siebie głównymi importerami-eksporterami (co najmniej w top 5). Jest to ważne dla wzmacniania potencjału grupy w kontekście reagowania na kryzysy gospodarcze i zagrożenia wynikające z przestojów spowodowanych pandemią. Co ważne, wspólne PKB będzie rosnąć, ponieważ członkowie dalej chcą wzajemnie inwestować, co zapowiedzieli na ostatnich spotkaniach.

Wymieniona pandemia jest ważnym czynnikiem. Staje się w zasadzie papierkiem lakmusowym Grupy Wyszehradzkiej. Podkreślono już kilkukrotnie, że V4 musi mieć własne obostrzenia (i paszporty) obejmujące tylko jej członków. Pozwoli to na zwiększenie kontroli na przepływem osób oraz umożliwi weryfikację potencjalnego niebezpieczeństwa wzrostu liczby zachorowań. Głównym celem jest ograniczenie „lockdownów” i kolejnego zamykania granic. Wydaje się to być słuszne, gdyż sugeruje powstanie quasi-rynku, który dużo łatwiej nadzorować, niż cały kontynent.

Kwestia kontroli granic

W kwestiach kontroli granic dominujące znaczenie ma obecnie kryzys migracyjny. Również w tym aspekcie V4 staje na wysokości zadania. Każdy z członków solidarnie opowiedział się za wzmacnianiem granicy polsko-białoruskiej oraz wyraził poparcie dla zatrzymywania napływu migrantów. Ponadto cała grupa zgodnie podkreśla potrzebę nałożenie jak największych sankcji na A. Łukaszenke, co miałoby go powstrzymać przed kolejnymi próbami zastosowania tzw. broni demograficznej/hybrydowej (tj. wykorzystania migrantów od osłabienia innego państwa). Mając poparcie innych rządów, Warszawa czuje się pewniej.

Nie ustają dyskusje dotyczące innej kultury i religii osób przybywających z Bliskiego Wschodu. Przy tym podkreśla się bliskość i podobne wzorce w krajach V4. Co więcej, w każdym z czterech państw podobnie działa polityka prospołeczna i idea wzmacniania tożsamości narodowej. Na tym fundamencie grupa także chce budować czterostronną relację.

W kontekście zagrożeń dla bezpieczeństwa, w tym napływu niezidentyfikowanych migrantów, V4 występuje jak kolektyw. Każdy członek rozumie pojawiające się niebezpieczeństwo i nie tylko politycznie popiera Polskę, ale także oferuje wsparcie logistyczno-militarne. Jest to przykład niezwykłej solidarności, który bez wątpienia może być przykładem dla UE i NATO. W przypadku zagrożenia dla jednego z członków, inne państwa natychmiast reagują.

Rodzi się zatem pytanie, czy dozbrajająca się Polska, stosunkowo dobrze wyposażone Czechy, inwestująca w armię Słowacja i wspomagające Węgry, mogą być militarnym sojuszem, który zostałby w przyszłości wykorzystany. Jest to niezwykle nurtująca teza, która w przypadku kolejnych kryzysów może znaleźć potwierdzenie w praktyce. Armie tych czterech państw mogą w przypadku jakiejkolwiek agresji ze Wschodu dość szybko reagować oraz łatwo przemieścić się choćby na Ukrainę. Ponadto geograficzne sąsiedztwo umożliwia przeprowadzanie wspólnych ćwiczeń wojskowych i rozmieszenie wojsk sojuszniczych. Oprócz powyższych, wyzwania dla Europy Środkowo-Wschodniej są automatycznie wymierzone w Polskę, Czechy, Słowację i Węgry. Nie ma tutaj potrzeby zastanawiania się, czy Francja oraz Niemcy nas wesprą, gdyż najbliżsi sojusznicy ramach w V4 także mają interesy w regionie.

Grupa V4 rośnie w siłę pod każdym względem. Jest to bardzo dobra wiadomość dla Polski i kolejne spotkania powinny być utrzymywane z taką regularnością, jak w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Cieszy także poruszana przez polskich polityków na agendzie rozmów V4 problematyka zagrożeń dla Polski. Zwłaszcza ostatnie wydarzenia pokazały, że podniesienie głosu i wezwanie do solidarności okazuje się być sukcesem. Być może Grupa Wyszehradzka przechodzi właśnie rozkwit, którego nie wolno zaniedbać. Bardzo dobrze jest mieć taki niewielki sojusz, na którym można polegać w zasadzie każdej dziedzinie, od gospodarki, przez technologię, po bezpieczeństwo. Teraz trzeba kuć żelazo, póki gorące.

Dr Aleksander Olech – ekspert Portalu i Fundacji Trójmorze, a także Dyrektor Programu Bezpieczeństwa Europejskiego w Instytucie Nowej Europy. Specjalizuje się w tematyce zagrożeń dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Skip to content