Kraje bałtyckie chcą Ukrainy w UE i NATO

Autor: dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:

Państwa Trójmorza w większości chcą, aby Ukraina stała się krajem członkowskim Unii Europejskiej oraz Sojuszu Północnoatlantyckiego. Najmocniej lobbują w tym kierunku kraje bałtyckie.

Litwa, Łotwa i Estonia zwiększają presję przed szczytem NATO w Wilnie, aby zagwarantować Kijowowi członkostwo w strukturach Sojuszu i poprzeć jego ambicje europejskie. Premier Estonii Kaja Kallas powiedziała, że aby zapanował pokój w Europie, Rosja musi zastać pokonana przez Ukrainę. – Potrzebujemy, aby Ukraina została członkiem Unii Europejskiej i NATO – powiedziała.

Wcześniej analogiczne stanowisko wyraziły władze w Rydze i w Wilnie. Na początku maja przewodniczący łotewskiego Sejmu Edvars Smiltens ujawnił, że Litwa, Łotwa i Estonia wraz z Polską wypracują wspólną deklaracje poparcia ukraińskich dążeń do NATO. O zawiązaniu się koalicji państw bardzo mocno wspierających Kijów na drodze do Sojuszu poinformował także Ołeksandr Kornienko, pierwszy zastępca przewodniczącego Rady Rady Najwyższej Ukrainy.

Szybka ścieżka do NATO?

Czy szybka ścieżka Ukrainy do NATO jest w ogóle możliwa? Czy kraje bałtyckie nie spodziewają się zbyt wiele po Ukrainie? Emocje studzą zarówno Niemcy jak i USA. Według Berlina, obecnie ukraiński akces jest niemożliwy do czasu zakończenia wojny z Rosją. Podobne stanowisko płynie z Waszyngtonu. Perspektywy członkostwa dla Ukrainy są realnie bardzo odległe.

Podobnie wygląda z nadziejami krajów bałtyckich. Czy słusznie uważają Litwa, Łotwa i Estonia, że akces Ukrainy zwiększy ich bezpieczeństwo? Te nadzieje także mogą okazać się płonne. Posiadające niewielką siłę militarną kraje bałtyckie, nie powinny polegać na Ukrainie jako na gwarancie swojego bezpieczeństwa.

Trudno sobie wyobrazić, że Kijów rzuciłby się na pomoc północnym republikom NATO, gdyby zostały zaatakowane przez Rosję. Ukraińcy będą koncentrować się w większym stopniu na swoich interesach i oczekiwać solidarności od Zachodu. W pierwszej kolejności zajmą się odbudową własnego kraju. Jeśli jeszcze zaangażują się w konflikt, to prędzej w Mołdawii czy na Białorusi. Kraje bałtyckie pozostaną na dalszym miejscu.

fot. twitter/@NorwayMFA

Skip to content