Mołdawia obawia się inwazji z Naddniestrza

Autor: dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:

Kiszyniów boi się, że w przyszłym roku może nastąpić rosyjska inwazja z Naddniestrza i Ukrainy, przyznał Alexandru Musteatu , szef Służby Informacji i Bezpieczeństwa Mołdawii.

— Pytanie nie brzmi, czy Rosja rozpocznie nową ofensywę przeciwko Mołdawii, ale kiedy to nastąpi: na początku 2023 r., w styczniu i lutym, czy później, w marcu i kwietniu — powiedział Mustiata w wywiadzie telewizyjnym. — W oparciu o posiadane przez nas informacje Rosja może pójść jeszcze dalej, aby utworzyć korytarz z regionem Naddniestrza w Mołdawii. Możemy jednoznacznie stwierdzić, że zamierzają tu wkroczyć i połączyć się z Naddniestrzem. Co stanie się potem? Możemy dyskutować o ich intencjach w stosunku do Kiszyniowa, ale jest to realne i bardzo wysokie ryzyko — dodał.

Według Mustiaty atak może nastąpić z Naddniestrza, gdzie znajduje się jeden z największych w Europie składów posowieckiej amunicji oraz baza rosyjskiej armii. Jednakże Mołdawska Służba Informacji i Bezpieczeństwa studzi wypowiedź swojego szefa. Według służb prasowych, po prostu wciąż aktualna jest rosyjska strategia utworzenia korytarza do Naddniestrza w ramach tzw. Noworosji, ale zależy to od sytuacji na Ukrainie, która nie jest obecnie korzystna dla Rosji.

Mołdawia w ostatnim czasie ruszyła na wojnę informacyjną Rosją, wzorem krajów bałtyckich, aby zwalczyć kremlowską dezinformację w tym kraju. Władze zawiesiły nadawanie sześciu kanałów telewizyjnych, związku z podawaniem nierzetelnych informacji. Mołdawska Komisja ds. Sytuacji Wyjątkowych zakazała nadawania stacji: 1 Mołdawia, RTR Moldova, Akcent TV, NTV Moldova i Orhei TV. Cztery stacje prowadziły retransmisje rosyjskich kanałów propagandowych.

Kraj prowadzi też szeroko zakrojoną walkę z korupcją. Broni się wprowadzaniem nowych przepisów prawnych. Zbiegli biznesmeni Ilan Szor i Vlad Plahotniuc, wciąż prowadzą działalność polityczną w Mołdawii finansując opozycyjne partie i wzywając do buntu przeciw rządowi. Władze chcą, aby skazani za korupcję nie mogli wrócić do kraju, ich majątek podlegałby konfiskacie i był rozszerzony na osoby, które z nimi współpracują. Prawnicy wskazują jednak, że tego typu ustawa skomplikowałaby porządek prawny w tym państwie.

Mołdawia do niedawna była niemal całkowicie uzależniona energetycznie od Rosji. Gazprom ograniczył dostawy do tego kraju, a przerwy w dostawie prądu są notoryczne. Udało się natomiast otworzyć nowy gazociąg z Rumunii, a w planach jest budowa energetycznych połączeń sieciowych z krajami Unii Europejskiej. Kiszyniów może więc już dziś kupować błękitne paliwo nie tylko z Rumunii, ale także z Turcji czy Grecji. W planach ma zaś całkowite uniezależnienie się od Rosjan.

fot. twitter/@KateGoesTech

Skip to content