Niemcy płacą za uzależnienie od Rosji

Autor: dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:

Niemiecka gospodarka mocno ucierpiała wskutek odchodzenia od importu taniej energii z Rosji. Perspektywy ekonomiczne dla tego kraju rysują się nie najlepiej.

Przez dekady firmy naszego zachodniego sąsiada budowały swą przewagę konkurencyjną na taniej energii z surowców importowanych z Rosji. Ten istotny składnik kosztowy pozwalał im budować konkurencyjność produktów na międzynarodowych rynkach. Wojna na Ukrainie i konieczność dywersyfikacji, wywróciła ich świat do góry nogami. Teraz trudno im się pozbierać.

Prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego szacują, że w tym roku PKB Niemiec spadnie o 0,3 proc. Ministerstwo gospodarki spodziewa się długotrwałej recesji. Przede wszystkim wskutek drastycznego wzrostu kosztu cen energii. Lewicowy rząd Olafa Scholza nie potrafi znaleźć recepty na kryzys. Cierpi przede wszystkim produkcja przemysłowa.

Niemcy do tej pory starali się produkować głównie u siebie. Jednak, gdy w kwestii energii przestali polegać na Rosji, a paliwa muszą importować z USA, Norwegii czy Wielkiej Brytanii, wiele firm zastanawia się nad przeniesieniem swoich fabryk za granicę. Nie da się jednak tego uczynić w krótkim czasie. Według badań na tym krokiem debatuj blisko połowa firm produkcyjnych. Natomiast liczba nowych inwestycji zagranicznych w tym kraju spada już piąty rok z rzędu.

Berlin stał się zakładnikiem własnego sukcesu. Jego pozycja na międzynarodowych rynkach zaczęła gwałtownie spadać. Trudno też wróżyć, że naszym zachodnim sąsiadom pomoże strategia energetycznej transformacji kraju pod dyktando dogmatów ekologicznych – Energiewende. Program zakładający wygaszenie elektrowni jądrowych i uzyskiwanie większości energii z OZE, okazuje się rozczarowaniem. Zamiast czystą energią atomową, Niemcy posiłkują się teraz węglem brunatnym.

Stawiając na Rosję Berlin popełnił strategiczny błąd. Teraz, w dobie wojny na Ukrainie, muszą jak najszybciej poradzić sobie z kłopotami, których sami są autorami. Konsekwencje kryzysu w Niemczech mogą mieć negatywne konsekwencje dla całej Unii Europejskiej, w tym Polski. Nasz kraj rozpoczął jednak dywersyfikację dostaw źródeł energii lata wcześniej i może w tym konkretnym przypadku świecić dobrym przykładem.

fot. twitter/karlherl

Skip to content