O krok od wojny na Wschodzie. Gdzie uderzy Rosja?

Autor: Dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:

Ostatnie, bardzo nerwowe ruchy świadczą o nieuchronności militarnej agresji Rosji na Ukrainę. Jesteśmy o krok od nowej wojny.

Sojusznicy NATO przerzucają symbolicznie swoje siły na Wschód – poinformowała rzecznik NATO Oana Lungescu. Duńczycy – samoloty F-16 na Litwę, Francuzi – oddziały na Rumunię, Hiszpanie – fregatę na Morze Czarne. Czy to wystarczy do odstraszenia agresora?

Bynajmniej. Według BBC Brytyjczycy rozpoczęli ewakuację swojego personelu z ambasady w Kijowie. Wcześniej zrobili tak Amerykanie i Niemcy. Wszystko wskazuje więc na to, że sytuacja jest bardzo poważna. Rosyjski atak to kwestia dni, a może nawet godzin.

Przewidywania Amerykanów

Amerykanie spodziewają się, obok inwazji wojskowej, przewrotu w stolicy Ukrainy i próby powołania w Kijowie marionetkowego rządu. Padają nawet konkretne nazwiska. Jednocześnie prorosyjskie władze w okupowanych regionach: ługańskim i donieckim oskarżają Kijów o przygotowanie do ofensywy, dalej na Wschód.

Skoro wszyscy wiedzą, że wojna wybuchnie, co może stanowić element zaskoczenia? Po pierwsze fakt, że mimo wszystkich sygnałów, opinia publiczna w UE jest przekonana, że wojna jednak nie wybuchnie a konflikt uda się załatwić kanałami dyplomatycznymi. To jednak efekt lęków i zagubienia Zachodu oraz charakterystyczne myślenie życzeniowe, determinowane odmiennymi planami na kolejne miesiące.

Po drugie zastanawia jedna mnogość rosyjskiej propagandy, która poprzez media społecznościowe mocno akcentuje przerzucanie pod granicę ukraińską i na Białoruś oddziałów pancernych i ciężkiego sprzętu. Chęć uderzenia znienacka wymagałaby transportu, przynajmniej części zasobów, w sposób bardziej dyskretny. Powyższe może świadczyć o tym, że w kręgu zainteresowania Kremla mogą być zupełnie inne rejony świata.

Być może, w rzeczywistości Moskwa uznaje Trójmorze za stracony obszar wpływów ze względu na silną integrację regionu z UE i NATO. Jednak patrząc od północy, z pewnością warta ofensywy jest rosyjska obecność na Morzu Arktycznym. Arktyka to strategiczny obszar dla Rosji, skąd pochodzi 80 proc. rosyjskiego, metale strategiczne i pierwiastki ziem rzadkich. To 1/4 rosyjskiego eksportu i zdobycie nowych terytoriów mogłoby okazać się żyłą złota.

Kolejnym takim miejscem mogą okazać się także Bałkany. Rosja gra na rozbicie jedności Bośni i Hercegowiny. Kreml wpływa na liderów bośniackich Serbów i wspiera powstanie autonomicznego regionu Republiki Serbskiej w tym państwie. To może być nowy punkt zapalny w regionie i zatrzymanie możliwości dalszej integracji Bałkanów Zachodnich z UE i NATO.

Wzrasta też międzynarodowa ekspansja Rosji na Bliskim Wschodzie, w Afryce i na Kaukazie. Doświadczyliśmy ostatnio demonstracji siły w Kazachstanie. Rosja destabilizuje od lat Syrię, rozpycha się w Algierii i Egipcie. Najemnicy z Grupy Wagnera są obecni w Afryce Środkowej. Rosja ma swoje interesy w Nigerii, Sudanie, Angoli, Erytrei, Zimbabwe, Gwinei, RŚA, RPA a nawet na Madagaskarze. Wszędzie tam konkuruje o wpływy z UE, USA i Chinami.

Dlatego napięcie na Ukrainie należy wiązać też z globalną układanką i rozkładem sił na mapie świata. Być może jest to element szerszych negocjacji między Waszyngtonem a Moskwą. 

Skip to content