Polska nadaje ton na szczycie UE

Autor: Dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:

Źródło zdjęcia: @PremierRP

Rodzima dyplomacja należała do najbardziej aktywnych na zakończonym szczycie Unii Europejskiej i Partnerstwa Wschodniego. Premier Morawiecki zwracał uwagę na kluczowe zagrożenia i wyzwania stojące przed UE.

Premier RP przyciągał uwagę europejskich polityków do sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, zacieśnianiu się pętli energetycznej wokół Ukrainy, kryzysu energetycznego, zagrożeniu agresją militarną ze strony Rosji oraz konieczności reformy europejskiego systemu handlu emisjami.

– To jednoznaczne potwierdzenia powagi sytuacji na naszej wschodniej granicy, to pozytywny rezultat dzisiejszej Rady Europejskiej. To dowód jednocześnie, że postępowaliśmy słusznie przestrzegając przed tymi zagrożeniami, przed ryzykami, które są wokół Ukrainy, przed tą pętlą militarną, energetyczną, finansową, która zaciska się wokół Ukrainy – powiedział Mateusz Morawiecki.

Premier zapewnił, że Rada Europejska przyjęła stanowisko, że w przypadku agresji ze strony Rosji UE odpowie bardzo dotkliwymi sankcjami oraz będzie współpracowało z NATO nad adekwatną odpowiedzią ze strony Unii.

„Rada Europejska podkreśla pilną potrzebę złagodzenia przez Rosję napięć spowodowanych nagromadzeniem sił zbrojnych wzdłuż jej granicy z Ukrainą i agresywną retoryką. Rada Europejska potwierdza swoje pełne poparcie dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy. Jakakolwiek dalsza agresja militarna na Ukrainę będzie miała ogromne konsekwencje i poważne koszty, w tym sankcje nałożone w koordynacji z partnerami” – czytamy w konkluzjach po szczycie.

Rozbieżności dotyczyły jednak kwestii energetycznych. Tutaj Polska gra na reformę systemu ETS i z trudem buduje koalicję wokół tego projektu. Rodzima delegacja apelowała także o wszczęcie kolejnego śledztwa antymonopolowego przeciwko Gazpromowi.

– Narzędzie, które na początku miało pozytywnie mobilizować państwa do transformacji energetycznej, zniechęca do transformacji i podwyższa ceny prądu uderzając w obywateli – tłumaczyła minister klimatu i środowiska Anna Moskwa. – Postulujemy kompleksową reformę systemu uprawnień do emisji CO2, przede wszystkim ograniczenia lub nawet wyłączenia instytucji finansowych. Nie można podejrzewać, że taka instytucja ma inny cel niż zysk. Te spekulacje w ostatnich tygodniach i miesiącach wpłynęły na ceny uprawnień a te są jednym z głównych składników cen prądu w Europie – dodała.

Brak konkluzji w sprawie rynku energii

W efekcie unijni przywódcy nie przyjęli konkluzji związanych rynkiem energii. Polska chciałaby zatrzymania spekulacji prawami do emisji, które są przedmiotem inwestycji funduszy i banków. To podbija ceny i doprowadziło do kryzysu energetycznego w UE – ocenia Warszawa.

– Kryzys cen energii dotyka ludzi, dotyka gospodarstw domowych, dotyka firm. Polska nie zgadza się na to, aby zwyczajni ludzie, polskie rodziny, cierpiały na skutek tak gwałtownego rozwoju cen energii. Dlatego bardzo mocno, bardzo jednoznacznie postawiliśmy nasze żądania, jednocześnie pokazując, że przyjazne zasady finansowania inwestycji gazowych i w energetykę jądrową, muszą zostać przyjęte przez KE – powiedział Mateusz Morawiecki.

Premier RP ocenił system ETS jako kolejny podatek na energię, który stale rośnie. Zauważył także, że wykluczenie z tego rynku graczy finansowych ustabilizowałoby ceny, bowiem uprawnienia nabywaliby wyłącznie ci, którzy muszą je posiadać, aby prowadzić biznes zgodnie z unijnym prawem.

Obecnie UE chce rozszerzyć system ETS m.in na budownictwo i transport, co zwiększy ceny w tych sektorach i będzie jeszcze bardziej uciążliwe dla Europejczyków. Polska sprzeciwia się tym pomysłom i może w tym zakresie liczyć na wsparcie niektórych państw Trójmorza.

Skip to content