Pomimo sankcji UE eksport białoruskiej ropy do Estonii osiągnął rekordowy poziom w 2021 roku

Autor: Natalia Matiaszczyk
Podziel się tym wpisem:

Po tym jak na Białorusi w sierpniu 2020 roku po raz kolejny sfałszowano wybory, a następie brutalnie spacyfikowano antyrządowe protesty, władze krajów bałtyckich (Litwy, Łotwy i Estonii) zwróciły się do Unii Europejskiej o wprowadzenie surowych sankcji wobec środowiska otaczającego Aleksandra Łukaszenkę. Jednocześnie lokalne przedsiębiorstwa tranzytowe i portowe były zaniepokojone, iż same odczują te sankcje. Rok później okazało się, że białoruski eksport do krajów bałtyckich nie dość, że nie spadł, to w niektórych sektorach znacząco urósł. Śledztwo w tej sprawie przeprowadzili dziennikarze z portali Delfi, Re:Baltica oraz Belarusian Investigative Centre.

Największy wzrost importu z Białorusi odnotowano w Estonii. Import produktów naftowych w 2021 roku wzrósł trzykrotnie w porównaniu z 2020. Ponadto około 1/3 białoruskiej ropy, która wcześniej trafiała do portów łotewskich, trafiła właśnie do Estonii. Wartość łotewskiego importu z Białorusi również znacznie wzrosła, ale sprowadza się ona do drewna, a nie ropy. Odkryto dwie przyczyny skutecznego omijania sankcji. Pierwszą z nich jest fakt, że handel odbywa się przez klaster firm, które najprawdopodobniej powiązane są z objętym sankcjami białoruskim oligarchą Mikolajem Warabejem. Drugą – manipulacje z kodami celnymi, które pozwalają na nieprzerwany handel.

Pociągi, które dostarczają ciężki olej opałowy (mazut), kursują regularnie z Nowopołocka na Białorusi do Dyneburga na Łotwie. Stamtąd kontynuują trasę do Rygi, a następnie kierują się na północ do miasta Valga. To tam pociągi wjeżdżają do Estonii, a dziesiątki baryłek produktów naftowych przewozi państwowy Operail do portu Muuga pod Tallinem.

Dwie białoruskie firmy mają wyłączność na eksport produktów naftowych z Nowopołocka. Jedną z nich jest państwowa spółka, drugą spółka prywatna – Nowaja Nieftianaja Kompania (NNK), której głównym udziałowcem jest właśnie Mikolaj Warabej. NNK również zostało objęte unijnymi sankcjami. W teorii umowy zawarte przed decyzją UE pozostały legalne i dzięki temu mazut mógł być transportowany do portów bałtyckich do końca 2021 roku. Jednak sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Unia Europejska zakazała handlu produktami naftowymi z określonymi kodami celnymi, ale niektóre inne – bardzo podobne – nie zostały wpisane na listę sankcji. To, jak zaklasyfikować określony rodzaj produktów naftowych – jako kod 2710 (sankcjonowany) czy 2707 (niesankcjonowany), pozostawiało miejsce na kreatywność.

„Granica między olejem napędowym, mazutem i innymi mieszankami jest cienka, a kodowanie towarów zawsze pozostaje w gestii osoby składającej deklarację, więc jest miejsce na nadużycia. Teoretycznie możliwe jest, że mazut (kod 2710) jest dostarczany pod przykrywką węglowodorów aromatycznych (kod 2707)” – powiedział Władimir Salnikow z Centrum Analiz Makroekonomicznych i Prognoz Krótkoterminowych.

Oficjalne dane wskazują, że wartość ładunków o kodzie 2707 importowanych z Białorusi do Estonii wzrosła z bliskiej zera w listopadzie 2020 roku do około 150 000 ton miesięcznie i mniej więcej taki poziom utrzymywała przez cały 2021 rok. Co więcej, jeśli sprawdzić szczegółowe kody, okazuje się, że większość ładunków oznaczona była kodem 2707 9999, co oznacza po prostu, że dany towar klasyfikowany jest jako „inny”. Uwzględniając ceny ropy, wartość takich ładunków przekroczyła w 2021 roku pół miliarda euro. Ponadto Estonia jest praktycznie jedynym członkiem UE, który w ogóle importuje oleje opałowe z Białorusi. W ciągu kilku miesięcy udział Estonii w całym imporcie UE osiągnął ponad 99%.

Z Mikolajem Warabejem powiązani mają być Sergey Pasters oraz Alexey Tshulets. To właśnie ta dwójka ma kontrolować klaster firm na Łotwie i w Estonii, które odpowiadają za import białoruskich produktów naftowych. Byli oni również właścicielami B.L.B. Baltijas Termināls – terminalu w porcie w Rydze. W kwietniu 2021 roku został on sprzedany prywatnej białoruskiej firmie „Belkaztrans”, która wcześniej należała do Warabeja. Na tydzień przed wciągnięciem Warabeja na listę osób objętych sankcjami UE, przejęła ją Lidziya Ushakova. Jednak we wrześniu 2021 roku B.L.B. Baltijas Termināls został sprzedany zarejestrowanej na Cyprze spółce należącej do obywatela Azerbejdżanu.

Estońska Rada Podatkowa i Celna twierdzi, że wdrożyła 100% kontrolę nad importowanymi z Białorusi produktami naftowymi. Jednakże cała ta sprawa stawia rząd Estonii w niewygodnej sytuacji. Choć odegrał on jedną z wiodących ról w forsowaniu surowych sankcji, to jednocześnie na jego oczach przy wykorzystywaniu luk prawnych odbywa się przewóz ogromnej ilości białoruskich produktów naftowych, a co gorsza udział bierze w tym państwowy przewoźnik kolejowy Estonii. Dlatego też w ostatnich dniach podjęto decyzję o wprowadzeniu dodatkowych sankcji na import produktów naftowych z Białorusi, by na poziomie krajowym wyeliminować lukę prawną, która wynika z unijnych sankcjach.

Skip to content