Problem migrantów w Europie. Polska nie chce „przymusowej relokacji”. Problem pozostaje

Autor: Redakcja
Podziel się tym wpisem:

Zgodnie z kompromisowymi projektami składka na rzecz mechanizmu solidarności jest obowiązkowa, ale relokacja jest dobrowolna. Każde państwo członkowskie może wybrać, jakie środki zaoferuje państwu członkowskiemu znajdującemu się pod znaczną presją migracyjnąwynika z przyjętego paktu migracyjnego. Problem presji migracyjnej na Europę jednak pozostaje.

„Środki te mogą obejmować relokację, wkłady finansowe lub środki alternatywne, takie jak wysłanie ekspertów i sprzętu (np. namioty, kontenery) . Wszystkie wkłady są jednakowo ważone. Sposób i wartość pomocy finansowej – alternatywa dla przyjmowania migrantów – zostaną uzgodnione dwustronnie między państwami członkowskimi” – wyjaśnił minister spraw wewnętrznych Estonii.

„Solidarna” pomoc w kryzysie

W rzeczywistości działanie państw członkowskich w ramach mechanizmu solidarności polegać ma na wzajemnej pomocy między państwami. Jeśli kraj nie będzie chciał lub nie będzie w stanie przyjąć migrantów do siebie fizycznie, będzie musiał wspomóc finansowo lub w formie alternatywnej (pomoc rzeczowa/zasoby ludzkie) drugi kraj, który migrantów przyjmie. W takiej sytuacji znajduje się Polska, która od początku sprzeciwia się przymusowej relokacji nielegalnych migrantów.

Umowa wspiera procedurę graniczną, która łączy procedurę ochrony międzynarodowej z procedurą powrotu, zapewniając elastyczność w zatrzymaniu i wyborze miejsca pobytu cudzoziemców – do momentu rozpatrzenia ich wniosków np. o azyl. Celem procedur azylowych i powrotowych na granicy jest szybka ocena, czy wnioski są bezzasadne lub niedopuszczalne oraz niezwłoczny powrót osób, które nie mają prawa pobytu w danym kraju Wspólnoty.

„Kompromis w sprawie unijnego pakietu migracyjnego i azylowego po ośmiu latach impasu jest znaczącym zwycięstwem obecnych urzędników, a także poprzednich ministrów spraw wewnętrznych, którzy energicznie bronili stanowiska Estonii w tym czasie i wnieśli znaczący wkład w osiągnięcie pożądany rezultat” – powiedział Laanemets.

Ponadto podczas spotkania omówiono zagrożenia bezpieczeństwa wewnętrznego w UE, wymieniono poglądy na temat walki z terroryzmem i brutalną przestępczością oraz omówiono wpływ wojny wywołanej przez Rosję na Ukrainie na bezpieczeństwo wewnętrzne i sytuację osób objętych ochroną czasową. Odbyła się również dyskusja na temat zewnętrznego wymiaru migracji i przyjęto konkluzje rady dotyczące wzmocnienia ochrony ludności, w tym gotowości na regionalne zagrożenia chemiczne, biologiczne, radiologiczne i nuklearne.

(Nie)sprawiedliwe podejście

Polscy europosłowie oraz politycy z premierem Mateuszem Morawieckim na czele zwracają jednak uwagę, że pakt migracyjny zakłada kary za „nieprzyjęcie” migrantów do kraju. Kara taka mogłaby wynieść co najmniej 20 tys. euro od osoby. Politycy zauważają, że taka postawa Unii nie jest solidarna choćby z Polską, która od początku wojny na Ukrainie przyjęła najwięcej uchodźców, którzy uciekli przed agresją rosyjską. W porównaniu – Polska otrzymała wsparcie na jednego uchodźca z Ukrainy w kwocie 200 euro.

Polska będzie blokowała unijny pakt migracyjny na poziomie Rady Unii Europejskiej, jeżeli projekt wróci tam z Parlamentu Europejskiego – zapowiedział rzecznik rządu Piotr Müller. W TVP Info polityk mówił, że polskie władze przeciwko pakietowi będą budowały koalicję wśród europosłów i zaapelował do opozycji, aby przyłączyła się do tej inicjatywy – pisze polskieradio24.pl.

Minister Piotr Müller jednocześnie zapowiedział, że Polska nie wywiąże się ze zobowiązań zapisanych w pakcie, jeśli staną się one prawem unijnym. Zwracał jednocześnie uwagę, że „nie może być tak, że te osoby są zmuszane do tego rodzaju sytuacji”. Jego zdaniem, efektem relokacji jest zachęta dla przemytników zarabiających na przemycie osób, aby jeszcze więcej tych osób do Europy skierować. – Zawsze kiedy dyskutujemy o kwestiach migracyjnych, to to podkreślamy – mówił.

Premier zauważył, że poza podziękowaniami ze strony UE względem Polski, za przyjęcie ukraińskich uchodźców, nie poszły żadne większe środki finansowe. „Otworzyliśmy nasze granice, drzwi i serca przed milionami ludzi. Pokazaliśmy, co oznacza solidarność. Nikt nas do tego nie zmuszał. Ale też nikt nam w tym nie pomógł. Przeważające koszty olbrzymiego wysiłku pomocy spadły na polskie rodziny, NGO’sy i polski budżet” – napisał na Twitterze.

Premier podkreślił także, że przymusowa relokacja migrantów już raz się nie udała. „Polska nie będzie płacić za błędy polityki imigracyjnej innych państw” – dodał.

polskieradio24.pl/pap/twitter/baltictimes/

fot. twitter/@MarcelFormelaPL

Skip to content