Rosja oddala się od wolnego świata

Autor: Dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:

Źródło zdjęcia: Reuters

Strategia zastraszania Europy może okazać się krótkowzroczna. Kreml oddala Rosję od cywilizowanego świata.

Administracja Władmira Putina nie potrafi ukryć swoich prawdziwych intencji. Rosja wstrzymuje dostawy gazu i w ten sposób szantażuje Unię Europejską, która zwleka z certyfikacją Nord Stream 2. Przyznali to zarówno Władimir Putin, jak szef Gazpromu Aleksiej Miller. Rosjanie zapewniają, że gdy tylko gaz będzie pompowany przez nowy gazociąg – sytuacja na rynku uspokoi się.

Jednocześnie Kreml walczy z pamięcią narodu. Rosyjski Sąd Najwyższy zdelegalizował stowarzyszenie Memoriał, które od lat, z pieczołowitością dokumentowała stalinowskie zbrodnie na Rosjanach, chcąc w ten sposób rozliczyć się z niechlubną przyszłością i działać na rzecz pojednania obywateli żyjących w tym kraju. Dla obecnej administracji Memoriał to „zagraniczni agenci”, którzy nie przystają do linii władz. Dlatego nie ma dla niech miejsca w przestrzeni publicznej.

Czy rosyjskie wojska przy granicy z Ukrainą to zapowiedź inwazji? Według generała Waldemara Skrzypczaka Rosja nie ma wystarczającego potencjału zarówno do podjęcia takich działań na całym froncie, a już na pewno nie ma szans na konfrontację z państwami Trójmorza. Ukraina jest w wstanie postawić pod bronią 200 tyś. żołnierzy i skutecznie odeprzeć atak przy wsparciu Zachodu.

Według generała, Rosja nie jest zdolna do długotrwałej okupacji Ukrainy ze względów militarnych, logistycznych i czysto finansowych. „W tej chwili Rosjanie nie mają potencjału do operacji zaczepnej, ponieważ nie mają przewagi operacyjnej” – powiedział Skrzypczak w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej. „Rosjanie nie mają potencjału, by prowadzić wojnę od Bałtyku do Morza Czarnego. Nie mają tyle sił i nie wytrzymają długiej wojny, a ta byłaby długa. Oni konfliktu dłuższego niż tydzień nie dźwigną ekonomicznie, a imperium Putina upadnie” – dodaje.

Możliwe konsekwencje wojny z Ukrainą

W przypadku natarcia na Ukrainę Rosja musiałaby się liczyć z sankcjami, „których jeszcze  nie widziała” jeśli wierzyć amerykańskim politykom. Objęcie embargiem rosyjskich towarów czy wykluczenie Rosji z systemu międzybankowego SWIFT, spowodowałoby, że Moskwa znalazłaby się na globalnych peryferiach, dołączając do krajów na indeksie, takich jak Korea Północna czy Iran.

Wreszcie należy wspomnieć także o ryzyku wewnętrznym. Kreml nie mógłby niczym przykryć ofiar ewentualnej wojny. Zasłużyłby wówczas na gniew zwykłych Rosjan. Większość ludzi w kraju nie chce żyć w getcie, nie chce mieć zamkniętej drogi na przyszłość. Za to chciałoby uczyć się, podróżować i pracować bez lęku, jak normalni ludzie. Władimir Putin mógłby ponieść ogromne koszty polityczne swoich kroków.

Dlatego na dłuższą metę strategia zastraszania, szantażowania Unii Europejskiej oraz odtworzenia rosyjskiej strefy wpływów w państwach Trójmorza może okazać się chybiona. Rosja traci jako wiarygodny partner gospodarczy, natomiast na arenie  międzynarodowej okazuje się niestabilnym agresorem. W dzisiejszej sytuacji geopolitycznej to raczej niechlubny wyjątek niż powód do dumy.

Skip to content