W piątek Polska podpisze kontrakt wojskowy z Koreą Pd

Autor: dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:

Umowa zostanie sformalizowana w Morągu. Dotyczyć będzie zakupu przez stronę polską 180 czołgów K2 i 212 armatohaubic K9, odpowiedników rodzimych Krabów. Nie wpłynie to jednak na zmniejszenie zakupu Krabów od naszego producenta – twierdzi resort.

— W piątek z Koreą Południową podpisujemy umowy wykonawcze związane z wyposażeniem Wojska Polskiego w czołgi K2 i armatohaubice K9 — ujawnił minister obrony Mariusz Błaszczak. — Umowy dotyczące czołgów K2 z pakietem opiewają na 3,37 mld dolarów, zaś jeśli chodzi o armatohaubice K9 z pakietem – 2,4 mld dolarów — dodał.

Łączny koszt umowy może być jednak dużo wyższy. MON planuje jeszcze w tym roku zakup samolotów FA50. 12 pierwszych maszyn ma zostać sprowadzonych do bazy w Mińsku Mazowieckim. Czołgi będą natomiast służyły w  20. Brygadzie Zmechanizowanej w Morągu. Pierwsze haubice trafią do Polski w tym roku. Kolejne – aż 624 będą produkowane od 2026 r.

Polskie firmy nie są zachwycone decyzja ministra. Krytycznie o pomyśle szefa resortu obrony wypowiedzieli się przedstawiciele Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Poskutkowało to dymisjami. Rzecznik Agencji Uzbrojenia ppłk Krzysztof Płatek przekonuje, że umowa jest korzystna, a rodzimy przemysł zbrojeniowy będzie brał udział w produkcji nowej broni. — Wdrożenie produkcji K9PL nie zakończy od razu produkcji KRABA. Jej zakończenie ma zbiec się z zakończeniem prac nad nowym polskim wyrobem implementującym najkorzystniejsze rozwiązania z K9PL i AHS KRAB. Ten nowy wyrób ma zostać zaproponowany również armii koreańskiej — napisał Płatek.

Krytycy pomysłu ministerstwa pytają w jaki nasz kraj sfinansuje wszystkie planowane zakupy zagranicznego uzbrojenia. Kraby to wizytówka polskiego przemysłu – sprawdzają się na wojnie na Ukrainie. Jednak ministerstwo przekonuje, że potrzeby Wojska Polskiego są dużo większe. Kupimy zarówno uprzednio zamówione Kraby jak i sprzęt koreański.

Najmocniej krytykuje projekt gen. Waldemar Skrzypczak. — Na całym świecie będą się z nas śmiać, że chodzimy po sprzęt do kogoś, a mamy możliwości sprzętowe na miejscu — powiedział Skrzypczak. Swoimi publicznymi wypowiedziami na śmieszność naraża się dotąd jednak sam generał. W telewizji Polsat przekonywał on, że Rosja zaatakuje Kijów 24. sierpnia w Dzień Niepodległości Ukrainy. Tak się jednak nie stało, do Kijowa pojechał prezydent Andrzej Duda, a święto przebiegło w miarę spokojnej atmosferze.

twitter/@TrompBK

Skip to content