Węgry na kolizyjnym kursie z Brukselą

Autor: dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:

Budapeszt otrzymał dodatkowy czas na zmianę swojego prawa, tak, aby nie stracić unijnych funduszy. 

Kolizyjny kurs Węgier, a także samodzielny rząd Orbana, który nie dostosowuje się do niekorzystnych przepisów narzucanych przez Niemcy i Unię Europejską, spowodował, że Bruksela realizuje kampanię, w której Węgrom odmawia się prawa do demokracji. Jest to mechanizm analogiczny jak w przypadku Polski, w którym urzędnicy wspierają socjaldemokratyczną opozycję w powrocie do władzy. W rezultacie Komisja Europejska proponuje zawieszenie 2/3 funduszy spójności w wysokości 7,5 mld euro, które miały zasilić budżet do 2027 r.

Najcięższy zarzut wobec Węgier jest taki, że kraj ten nie ma już być demokracją lecz „hybrydowym reżimem autokracji wyborczej”, cokolwiek miałoby to znaczyć. Aby nie stracić funduszy Budapeszt uchwalił prawo antykorupcyjne, nowelizację kodeksu karnego, która poddaje kontroli sądowej procedury przetargów publicznych. Unia Europejska zarzucała Węgrom nieprawidłowości w 4 proc. wydatkowanych środków z funduszy unijnych.

Odwrotne efekty zaczęła przynosić kontrowersyjna polityka energetyczna. Importowanie rosyjskich paliw kopalnych kosztuje obecnie nawet 19 mld euro rocznie. To blisko pięciokrotny wzrost w porównaniu z cenami, które obowiązywały jeszcze w 2019 r. Rząd Węgier znalazł się w energetycznej pułapce. Dlatego, nie zważając na regulacje środowiskowe zdecydował o zwiększeniu krajowej produkcji węgla brunatnego i przedłużeniu funkcjonowania elektrowni węglowych, w tym elektrowni Mátra, odpowiadającej za niemal połowę emisji sektora energetycznego na Węgrzech i odpowiadającej za produkcję 11 proc. energii elektrycznej. Jest to więc odwrót od strategii odejścia od węgla ogłoszonej w 2021 r. Zgodnie z obecnymi planami elektrownia będzie funkcjonować conajmniej do 2030 r.

Tym samym Węgry znów skonfliktowały się z UE. Tym razem chodzi o pieniądze z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. 270 mln euro było do dyspozycji rządu, jeśli wycofałby się z węgla do 2025 r. jednak w obecnej sytuacji geopolitycznej, wydaje się to niemożliwe. Generalnie zagrożonych jest 4 mld euro, które Węgry mogłyby otrzymać wycofując się z wytsokoemisyjnej energetyki, ale teraz każdy rząd w Europie stoi przed dylematem – jak zapewnić obywatelom tanią energię elektryczną, gaz i ogrzewanie.

Budapeszt ma dwa miesiące na naprawę swojego prawodawstwa. Bruksela oskarża rząd Orbana, że na Węgrzech panuje korupcja i nepotyzm. Dlatego muszą wdrożyć 17 aktów prawnych, które uniezależnią prokuraturę i sądy od politycznych wpływów. Ostateczna decyzja w sprawie zabrania należnych funduszy ma zapaść 6 grudnia.

fot. twitter/@PM_ViktorOrban

Skip to content