Węgrzy blokują pomoc Ukrainie i pogrążają się w kryzysie

Autor: Redakcja
Podziel się tym wpisem:

Węgry zawetowały pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 18 miliardów euro (czyli równowartość 19 miliardów dolarów) z Unii Europejskiej. Powodem jest spór Węgier z Komisją Europejską dot. zastrzeżeń instytucji unijnych ws. praworządności i demokracji w kraju.

Na spotkaniu unijnych ministrów gospodarki i finansów w Brukseli węgierski minister Mihaly Varga potwierdził sprzeciw swojego rządu wobec pożyczki dla Ukrainy finansowanej ze wspólnego unijnego budżetu.

Minister finansów Czech Zbynek Stanjura w odpowiedzi na działania Węgier stwierdził, że Wspólnocie nie pozostaje nic innego, jak znalezienie rozwiązania popieranego przez pozostałe 26 krajów.

„Nie zniechęcamy się. Naszą ambicją jest, aby w styczniu rozpocząć udzielanie pomocy Ukrainie” – powiedział Zbynek Stanjura. „Oznacza to, że będziemy szukać rozwiązania popieranego przez 26 państw członkowskich, bez Węgier” – dodał.

Jednak bez zgody Budapesztu pozyskanie środków będzie z pewnością bardziej skomplikowane i może potrwać dłużej, niż zakładano.

Znajdujący się w dosłownym potrzasku unijni ministrowie, postanowili zdjąć z porządku obrad wszelkie decyzje dotyczące 7,5 mld euro środków unijnych przeznaczonych dla Węgier.

Katastrofa paliwowa na Węgrzech

Rząd Viktora Orbana we wtorek późnym wieczorem ogłosił zniesienie na wniosek koncernu naftowo-gazowego MOL limitu cen na paliwo, który obowiązywał na Węgrzech od listopada 2021 r. Decyzja została od razu ogłoszona w węgierskim dzienniku urzędowym i weszła w życie we wtorek o godz. 23.

Co więcej, od kilku dni media na Węgrzech rozpisywały się o coraz większej panice wśród klientów stacji benzynowych, a w samych mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się zdjęcia i relacje kierowców, którzy w długich kolejkach oczekiwali na zatankowanie swoich pojazdów. Niestety – według relacji – niektórzy odprawiani byli „z kwitkiem”. Stajom brakowało paliwa, którym mogliby obsłużyć klientów.

Sam koncern MOL informował o „krytycznej sytuacji” oraz zagrożeniu bezpieczeństwa dostaw paliw. O tym, że Węgry są blisko kryzysu, a wszystkie wprowadzone w tym kraju przez rząd Orbana limity cen powinny zostać natychmiast wycofane, miał mówić podczas poniedziałkowego posiedzenia parlamentarnej komisji ds. gospodarczych Gyorgy Matolcsy, prezes Narodowego Banku Węgier (MNB) – pisze PAP.

Informacje z posiedzenia oraz fragmenty wypowiedzi prezesa były publikowane przez parlamentarzystów w mediach społecznościowych. Zostały także potwierdzone przez źródła portalu Telex.hu.

„Katastrofa paliwowa na Węgrzech to efekt zbytniej ingerencji w zasady wolnego rynku. Teraz brakuje tam paliw i jest drożej niż na polskich stacjach” – napisał Obajtek na Twitterze. „Ostrzegałem przed takim scenariuszem, kiedy politycy opozycji nawoływali, by ceny paliwa sztucznie obniżać” – dodał.

Eksperci rynku paliw wskazują jednak inne powody zaistniałego kryzysu. W rozmowie z portalem Index, były sekretarz stanu do spraw energii Attilla Holoda stwierdził, że dopiero we wtorek (6 grudnia) po przeszło dwóch miesiącach przerwy wznowiła pracę jedyna węgierska rafineria.

Nie poprawia sytuacji fakt, że Węgry w ogromnej mierze są uzależnione od rosyjskiej ropy, a rząd (wbrew działaniom innych krajów) nie zrezygnował z uzależnienia, szukając sposobów dywersyfikacji po inwazji Rosji na Ukrainę. Wręcz odwrotnie – od 24 lutego obserwowane jest zbliżenie w relacjach Węgier i Rosji, co zdecydowanie nie podoba się partnerom Węgier (w tym Polsce) oraz samej Unii Europejskiej.

Zniesienie limitów cen może mieć jednak pozytywny wpływ na sytuację. Uwolni rynek umożliwiając import paliw i ponowne wejście zagranicznych firm, którym z powodu określonego limitu cen, nie opłacało się pozostanie na Węgrzech.

Szef koncernu MOL zapewnia, że sytuacja powinna wrócić do normy za mniej więcej miesiąc.

„Zrobiliśmy i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić bezpieczeństwo dostaw. Nie możemy zrobić więcej, niż do tej pory” – powiedział po ogłoszeniu zniesienia cen gwarantowanych.

PAP/PolskieRadio24/

fot. twitter/@wastreets

Skip to content