Żadna armia w Europie nie byłaby w stanie przeciwstawić się Rosji

Autor: dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:

Gdyby rosyjscy barbarzyńscy szybko uporali się z Ukrainą i ruszyli na Zachód, mogłoby to się skończyć tragicznie dla Europy. Dlatego słuszna jest koncepcja przyjęta przez Polskę zbudowania najsilniejszej armii NATO na kontynencie.

„Żadna europejska armia nie wytrzymałaby takiego konfliktu jak rosyjsko-ukraiński” – twierdzi Gianandrea Gaiani, wydawca „Analisi Difensa”, były doradca ds. bezpieczeństwa włoskiego ministra spraw wewnętrznych i analityk Centro Machiavelli, konserwatywnego think-tanku z siedzibą we Florencji.

Gaiani zwraca uwagę na szybką konieczność podniesienia wydatków wojskowych przez państwa Unii Europejskiej. Autor postrzega wojnę na Ukrainie jako największe zagrożenie dla pokoju po II wojnie światowej. Może nieść ona długofalowe, negatywne konsekwencje nie tylko dla bezpieczeństwa militarnego kontynentu, ale także dla bezpieczeństwa gospodarczego.

Wśród bolączek europejskich armii włoski analityk wymienia niski stan osobowy. „Cztery największe armie Starego Kontynentu (brytyjska, włoska, francuska i niemiecka) mają obecnie siły lądowe poniżej 80 000 efektywnych żołnierzy, co więcej, nie wszystkie z nich są oczywiście zdolne do rozmieszczenia ich na linii frontu. Z kolei inne europejskie państwa NATO dysponują jeszcze mniejszymi armiami, często o niemal „symbolicznych” rozmiarach” – podkreśla, zwracając uwagę, że do agresji na Ukrainę Rosja zaangażowała początkowo ok. 230 tyś. ludzi.

Gaiani uważa, że armie państw zachodnie byłyby aktualnie w stanie rzucić na front jednorazowo najwyżej 10-15 tyś. żołnierzy. Kulałby także pobór. We Włoszech 57 proc. ochotników miałoby powyżej 40 lat. Dopiero niedawno Wielka Brytania zrezygnowała z redukcji personelu i ogłosiła przygotowania do odtworzenia armii, która byłaby zdolna do toczenia regularnej wojny w Europie. Analityk uważa jednak obecnie, że armie zachodnie mogą co prawda prowadzić kampanie o niskiej intensywności, ale nie na taką skalę jak to ma miejsce dziś na Ukrainie.

Jeśli mamy rozmawiać na poważnie o bezpieczeństwie Europy dla jej obrony konieczne są armie dużo liczniejsze niż obecnie, z bardzo dobrze wyszkolonymi żołnierzami, w cyklu conajmniej rocznym, gotową do walki rezerwą oraz zapasami uzbrojenia, sprzętu i amunicji. Obecne zapasy NATO nie przypominają tych z czasów zimnej wojny. Dlatego też koncepcja Polski zbudowania silnej trzystutysięcznej armii, z silnymi wojskami zmechanizowanymi, artylerią, obroną rakietową i przeciwlotniczą, wydaje się jedynym słusznym rozwiązaniem.

fot.pixabay/apreklama

Skip to content