Zęby smoka przy granicy z Polską

Autor: dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:

Białoruś umacnia swoje terytorium przy granicy z Polską i Ukrainą, budując zapory przeciwczołgowe i okopy, w których pojawiają się żołnierze.

Budowa nowych fortyfikacji postępuje niedaleko wsi Saki w obwodzie brzeskim. To niespełna 30 km od granicy z naszym krajem oraz ok. 50 km do granicy z Ukrainą. Co budują tam Białorusini? Jest to tzw. Linia Chrenina, przeciwczołgowe, batonowe zęby smoka nazwane tak na cześć ministra obrony Białorusi Wiktora Chrenina.

Wcześniej podobne budowle powstały w obwodzie homelskim, niespełna 20 km od granicy z Białorusią. W okopach zgromadzono żołnierzy i sprzęt. Zdjęcia satelitarne wykazały zbudowanie umocnień na odcinku około 2 kilometrów – 400 m od strony zachodniej i 1600 od wschodu. Umocnienia powstały też we wsi Kalinina.

Po co Białorusinom takie umocnienia?

Po co Białorusinom zapory czołgowe? Powodów jest wiele. Wpierw sugerowano, że Białoruś może otwarcie dołączyć do wojny przeciw Ukrainie. Jednak ten scenariusz się nie zrealizował. Teraz bardziej prawdopodobne jest, że Łukaszenka obawia się rajdów wojsk ukraińskich lub opozycyjnych-białoruskich walczących po stronie Ukrainy na tereny przygraniczne, tak jak to ma miejsce w Rosji. Reżim w Mińsku obawia się szczególnie zbrojnych oddziałów Pułku Kalinowskiego, który otwarcie oświadczył, że zmiana władzy na Białorusi jest możliwa tylko w wyniku zbrojnego przewrotu. Są też inne powody. Białoruś jest okupowana przez wojska rosyjskie. Rosja chce wchłonąć ten kraj. Łukaszenka używa coraz bardziej wrogiej retoryki. Straszy bronią jądrową, którą ma dostarczyć mu Putin.

Ponadto zaostrza się operacja hybrydowa na granicach. Białoruś i Rosja chcą zalać wschodnią granicę Unii Europejską falą migrantów, aby wywołać kryzys humanitarny, który uderzyłby pośrednio w uciekających przez wojną Ukraińców i zniechęciłby takie kraje jak Polska czy państwa bałtyckie do pomocy Kijowowi. Ponadto zbliża się termin szczytu NATO w Wilnie i prowokacje rosyjsko-białoruskie mogą nasilać się z każdej strony.

fot. Twitter/

Skip to content