Łukaszenka uznał Krym za rosyjski. Jakie mogą być konsekwencje takiej decyzji

Autor: Oleksandr Shevchenko
Podziel się tym wpisem:

Białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka w wywiadzie dla rosyjskiego propagandysty Dmitrija Kisieliowa uznał Krym za rosyjski.

„Wcześniej mówiłem, że Krym jest de facto rosyjski, a po referendum tak się stało de iure” – powiedział dyktator. Wcześniej Łukaszenka unikał bezpośredniego uznania rosyjskiej okupacji Krymu, starając się zachowywać dobre stosunki zarówno z Moskwą, jak i z Kijowem.

Mimo że Białoruś nigdy nie głosowała za rezolucją ONZ co do integralności terytorialnej Ukrainy oraz praw człowieka na Krymie, na poziomie retorycznym Łukaszenka  nie deklarował wcześniej wprost, że Krym jest rosyjski. Dotychczas Krym został uznany za rosyjski przez Kazachstan, Armenię i Kirgistan. Inne państwa świata albo nie mają stanowiska wobec Krymu, albo nie uznają legalności „referendum”, zorganizowanego przez rosyjskich okupantów na Krymie, 16 marca 2014 roku. Za rezolucję ONZ co do integralności terytorialnej Ukrainy 27 marca 2014 zagłosowało 100 państw. Przeciw – 11, ale tylko oficjalni przedstawiciele wyżej wymienionych trzech państw wypowiadali się za uznaniem Krymu jako rosyjskiego terytorium. Białoruski uzurpator Łukaszenka w ten sposób dołączył Białoruś do tego grona. Na poziomie regionalnym ta decyzja może mieć dość poważne, długofalowe skutki. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba już powiedział że uznanie przez Białoruś nielegalnej okupacji Krymu przez Rosję, zada nieodwracalny cios stosunkom ukraińsko-białoruskim. „Krym to nie ta kwestia, wobec której pozwalamy sobie na powściągliwość[1]„, – oświadczył Kuleba. W praktyce to może oznaczać szereg istotnych skutków, tak dla Białorusi i Ukrainy, jak i dla całego regionu.

Ostateczny koniec „formatu mińskiego„.

Mińsk był placówką, w której toczyły się negocjacje w sprawie sytuacji w Donbasie od jesieni 2014 roku, kiedy to właśnie w Mińsku odbyło spotkanie Trójstronnej grupy kontaktowej. Później w stolice Białorusi odbyło się spotkanie Formatu Normandzkiego, w którym uczestniczyli prezydenci Ukrainy, Rosji, Francji i kanclerz Niemiec. W tym okresie Alaksandr Łukaszenka dużo zyskał, ponieważ udało mu się odnowić stosunki z państwami UE, które jesienią 2015 roku zniosły nawet sankcje wobec Białorusi. Jednak z początkiem pandemii SARS-CoV-2, spotkania Trójstronnej grupy kontaktowej odbywały się online, a po sfałszowaniu przez Łukaszenkę wyborów prezydenckich na Białorusi w sierpniu 2020 roku, ukraińska strona coraz częściej zaczęła mówić o potrzebie zmiany miejsca negocjacji. Uznanie przez Łukaszenkę inkorporacji Krymu przez Rosję jest tą czerwoną linią po której ukraińska delegacja w żadnym wypadku nie zgodzi się, żeby negocjacje toczyły się w Mińsku, więc ten krok białoruskiego dyktatora można traktować jako ostateczny koniec „formatu mińskiego”. Inną sprawą jest to, że kwestia poszukiwania nowego miejsca do negocjacji może stać się instrumentem do szantażu Ukrainy i OBWE przez Rosję. Tak czy inaczej, póki trwa pandemia, najprawdopodobniej negocjacje będą odbywały się nadal online.

Koniec orientowania się Ukrainy na współpracę gospodarczą z reżimem Łukaszenki. I ryzyko przeniesienia się kryzysu migracyjnego na granicę białorusko-ukraińską.

Fakt, że Łukaszenka wciąż nie wykorzystywał fali migrantów z Bliskiego Wschodu jako broni hybrydowej przeciw Ukrainie do ostatniego momentu mógł być tłumaczony tym, że dyktator wciąż się spodziewał  odnowienia współpracy gospodarczej z południowym sąsiadem. Takie oczekiwania były dość uzasadnione, gdyż na Ukrainie jest dużo głosów (również w rządzie), propagujących oddzielenie „stosunków politycznych od współpracy gospodarczej”. Uznanie Krymu za rosyjski jednak na pewno stanie się tą czerwoną linią w stosunkach białorusko-ukraińskich, po przekroczeniu której podobne głosy na Ukrainie będą głoszone jedynie przez marginalne środowiska prorosyjskie. Łukaszenka to rozumie, a to oznacza, że nie ma już czynnika, który powstrzymywał by go od wykorzystywania migrantów do wywołania napięć na północnej granicy Ukrainy. To istotnie zwiększa ryzyko dla Ukrainy, tym bardziej że granica białorusko ukraińska stanowi ponad 1000 km, a stan jej infrastruktury i zabezpieczenia jest o wiele gorszy niż na granicy białorusko-polskiej czy białorusko-litewskiej. 

Aktywizacja Trójkąta Lubelskiego

Od momentu powstania Trójkąta Lubelskiego (dalej – TL) Białoruś  wchodziła w strefę interesów tego formatu dyplomatycznego. Po utworzeniu w lipcu 2020 roku na posiedzenie TL był zaproszony minister spraw zagranicznych Białorusi Władzimir Makiej (który jednak odmówił uczestnictwa w spotkaniu tej inicjatywy). Jednocześnie wydarzenia sierpnia 2020 roku na Białorusi,  nie doprowadziły do koordynacji działań Ukrainy, Polski i Litwy, w ramach TL, wobec reżimu Łukaszenki, jak można było się spodziewać. „Słabym ogniwem” TL w tym sensie stała się właśnie Ukraina, której polityka wobec Łukaszenki była o wiele mniej stanowcza i zdecydowana niż jej partnerów w ramach TL. Przyczyną tego było ciągłe dążenie do odnowienia współpracy gospodarczej i niechęć do utraty powiązań ekonomicznych z Białorusią. Po uznaniu przez Łukaszenkę Krymu jako rosyjskiego, władze ukraińskie prawdopodobnie zmienią swoją wizję strategicznych stosunków z białoruskim dyktatorem i to może stać się początkiem do aktywnej działalności TL wobec kwestii białoruskiej. Ukraina, jako inicjator tego formatu dyplomatycznego, może wyznaczyć wektor jego dalszej działalności i w tych warunkach nie będzie żadnego czynnika, który powstrzymuje to państwo od zdecydowanej polityki wobec reżimu Alaksandra Łukaszenki.

Uznanie przez białoruskiego dyktatora Krymu za rosyjski stanowiło „spalenie mostów” do odzyskania w miarę dobrosąsiedzkich stosunków z Ukrainą i zmieniło geopolityczną sytuację w regionie Europy Wschodniej. Tym krokiem Łukaszenka już formalnie dołączył Białoruś do strefy wpływów rosyjskich (do tego dodaje się podpisanie „map drogowych” w ramach integracji Białorusi i Rosji). To oznacza, że powrót do sytuacji z lat 2014-2019 będzie niemożliwy a w najbliższych latach państwa regionu będą się mierzyły z wyzwaniami wobec tych nowych warunków geopolitycznych.        


[1] Кулеба відреагував на заяви Лукашенка про визнання Криму російським – https://www.eurointegration.com.ua/news/2021/12/1/7130994/

Skip to content