Podejrzane pojazdy z Rosji na Łotwie. Policja apeluje o czujność

Autor: dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:

W niecałe dwa tygodnie policja zatrzymała ponad 30 pojazdów z podejrzanymi tablicami rejestracyjnymi, głównie w rejonie Rygi – informuje agencja LETA.

Funkcjonariusze sprawdzili pojazdy, a prokuratura wszczęła kilkanaście postępowań karnych i administracyjnych. Były to tablice rejestracyjne, które nie są obecnie używane. Wzbudziło to podejrzenia mieszkańców i służb. Okazało się, że posługują się nimi głównie obywatele Rosji.

Rosjanie tłumaczą, że przykręcają stare łotewskie bądź rosyjskie tablice, aby uniknąć agresji, skierowanej przeciwko Rosjanom w związku z wojną na Ukrainie. Prawda może być jednak inna. Mogą oni przewozić nielegalne towary bądź brać udział w działaniach hybrydowych na terenie Unii Europejskiej. Tego scenariusze Łotysze obawiają się najbardziej.

Tłumaczenia o lęku przed agresją ze strony mieszkańców Łotwy są niewiarygodne. Rosjanie traktowani są dobrze, jak współobywatele. Jeśli zdarzają się akty agresji, to najczęściej ze strony Rosjan, wobec rdzennych Łotyszy. To tego typu zdarzeń dochodziło podczas demonstracji przeciwko demontażu sowieckich pomników w wielu miejscach kraju.

Ponadto policja co jakiś czas informuje o podejrzanych ruchach pojazdów na Łotwie. Kilka dni temu zatrzymano luksusową limuzynę, której kierowca zachowywał się w sposób agresywny wobec innych uczestników ruchu drogowego. Dzięki umieszczeniu informacji w mediach społecznościowych, mężczyzna został zatrzymany. Auto nie tylko posiadało fałszywe tablice rejestracyjne, ale w środku znaleziono także broń.

Prorosyjscy politycy bezskutecznie bronią sowieckich pomników na Łotwie

Już od początku inwazji na Ukrainę, kraje bałtyckie przygotowują się na rozmaite działania zaczepne ze strony Rosji, wpisujące się w scenariusz wojny hybrydowej. Oprócz wykorzystywania mniejszości rosyjskiej, możliwy jest także przerzut obcej agentury czy „zielonych ludzików”, którzy mogliby dokonywać aktów dywersji a nawet zamachów terrorystycznych.

Na taki scenariusz władze przygotowują się już od 2014 r., gdy nieumundurowane i nieoznakowane oddziały rosyjskie wtargnęły na Krym i wschodnią Ukrainę pod protestem misji humanitarnej. Obecnie tego typu taktyka jest trudna do powtórzenia. Niemniej rosyjscy agenci oraz oddziały specjalne mogą podszywać się pod rosyjskojęzyczną mniejszość mieszkającą na Łotwie. Natomiast w pojazdach z fałszywymi tablicami rejestracyjnymi mogą być przewożona broń czy materiały wybuchowe.

Takie scenariusza obawia się policja, która prosi wszystkich obywateli o kontakt, gdyby widzieli jakieś podejrzane pojazdy.

fot. pixabay/nick_photoarchive

Skip to content