Kartka z kalendarza. 25 października – Bitwa pod Poitiers

Autor: Dr Tomasz Sińczak
Podziel się tym wpisem:

Bitwa pod Poitiers nie jest częścią dziedzictwa kulturowego Europy Środkowej i Wschodniej, ale warto ją przypomnieć ponieważ stała się jednym z tych obrosłych legendami starć, które są opisywane i komentowane na całym naszym kontynencie. Opowieść o dzielnym Karolu Młocie i jego wysiłkach zmierzających do powstrzymania islamu na długo stała się paliwem wskazującym drogę kolejnym pokoleniom Europejczyków. W szerszej perspektywie sukces Karola stał się obok zwycięstwa cesarza Leona III na przeciwległym krańcu Europy tym wydarzeniem, które na długo odepchnęło od Europy zagrożenie arabskie.

Frankowie i ich państwo

Państwo Franków było jednym z królestw, które powstały na gruzach zachodniej części Cesarstwa Rzymskiego. Było też ewenementem na politycznej mapie wczesnośredniowiecznej Europy ponieważ okazało się jednym z najtrwalszych germańskich państw sukcesyjnych Cesarstwa mimo silnych sprzeczności wewnętrznych i ogólnie niezbyt wysokiego poziomu romanizacji Franków. Rozwój gospodarczy Frankowie zawdzięczali w dużej mierze powoli odradzającym się po okresie zamętu szlakom handlowym. Prowadziły one z basenu Morza Śródziemnego do rejonu Morza Północnego. Władająca państwem dynastia Merowingów mimo trudności trzymała dzięki swoim majordomom skomplikowany układ zależności w ryzach. Jednym z nich był potężny Karol Młot (717 – 741).

Arabowie

Ekspansja arabska rozpoczęła się wraz z rozwojem nowej religii – islamu. Arabowie żyjący na przełomie V i VI wieku niejako w cieniu wielkich wojen Cesarstwa Rzymskiego z Sasanidami powoli zbierali siły by po 634 roku skutecznie odrywać od Konstantynopola kolejne obszary. Ku przerażeniu elit konstantynopolitańskich Syria, Palestyna i Egipt (odwieczny spichlerz imperium) wpadły w ręce wojowniczych najeźdźców spod zielonego sztandaru. Wojny domowe na pewien czas hamowały ekspansję arabską, ale gdy kalifat znowu się jednoczył szybko wracał do polityki ekspansji. W 711 roku armie muzułmanów zaatakowały należącą do Wizygotów Hiszpanię. Ich marsz na północ i wschód trwał niemal nieprzerwanie do 718 roku. Kolejne ekspedycje arabskie zapuszczały się za Pireneje. Europa, jakkolwiek słuszne są uwagi braku jedności europejskiej kultury w tym okresie, znalazła się w kleszczach. Pod murami Konstantynopola stała potężna arabska armia, a przez Pireneje w kierunku Prowansji zapuszczały się oddziały, które dopiero co zniszczyły państwo Wizygotów.

Młot na wrogów

W 732 roku wyprawę łupieżczą przeciwko państwu Franków rozpoczął Abd Ar-Rahman namiestnik islamskiej Hiszpanii. Naprzeciwko jego armii złożonej głównie z lekkiej konnicy stanął majordom Merowingów Karol i władca Akwitanii Odon. Dokładne dane odnośnie liczby wojsk nie są znane. Pewne jest, że po kilku próbach sprowokowania Karola Rahman sam zdecydował się na ataki na jego pozycje. Frankowie ciężko uzbrojeni długo opierali się atakom lekkiej jazdy. Walki trwały do wieczora. Skutecznym manewrem Odon zniszczył lewe skrzydło wojsk arabskich. Podczas jednego ze szturmów na pozycje Franków zginął sam Rahman. Arabowie rzucili się do ucieczki pozostawiając na łup Franków swój obóz pełen kosztowności. Do dziś trwa dyskusja, nad tym czy większe znaczenie dla ocalenia kontynentu przed zalewem islamu miał sukces Karola, czy Leona. Pewne jest, że po obu klęskach ekspansja arabska w Europe wyhamowała.

Skip to content