Kartka z kalendarza.XII 1632-Rosyjskie oblężenie Smoleńska

Autor: Dr Tomasz Sińczak
Podziel się tym wpisem:

Na tle trawiącego zachód Europy konfliktu religijnego lata trzydzieste w Europie Środkowej i Wschodniej zaczęły się dość spokojnie. Jednak daleko posunięta ostrożność Warszawy i Moskwy w stosunku do trwającego na zachodzie konfliktu powodowała, że wielu polityków zastanawiało się nad sposobem wciągnięcia Rzeczpospolitej i Rosji w wojnę. Wkroczenie wojsk rosyjskich rozpoczęło wojnę, zwaną czasem potocznie wojną o Smoleńsk, lub wojną smoleńską. Jej wybuchem byli zainteresowani nie tylko najbardziej antypolscy bojarzy w Moskwie, ale też cześć zaplątanych w wojnę trzydziestoletnią elit państw protestanckich i ich sojusznicy. Wojna wybuchła, mimo iż, jeszcze kilka lat wcześniej, Rosja mocno doświadczona we wcześniejszych konfliktach z Rzeczpospolitą, wolała nie angażować się militarnie przeciwko Warszawie. Próba zmiany skutków rozejmu dywilińskiego wkrótce miała ponownie na dłuższy czas zniechęcić Rosję do dalszego eskalowania. Wojska rosyjskie walczące pod Smoleńskiem w grudniu 1632 roku były znakomicie wyposażone przez szwedzkich ekspertów. Przyjrzyjmy się, komu i dlaczego zależało na wybuchu wojny polsko – rosyjskiej.

Międzynarodowy odbiór rozejmu w Dywilnie

Dość powszechnie odbierano rozejm w Dywilnie, jako duży sukces Warszawy. Międzynarodowa opinia publiczna szybko też zdała sobie sprawę z faktu, że Rosja będzie chciała dążyć do rewanżu na Warszawie. Pierwsze próby wciągania Rosji w operacje przeciwko Polsce podejmowali Szwedzi. Gustaw Adolf proponował Rosjanom udział w inwazji na Rzeczpospolitą, ale na Kremlu przeważyły brak zaufania, co do intencji Szwecji i chęć skupienia się na modernizacji własnej armii. Rosja skwapliwie korzystała z przyjaznego stosunku władz państw protestanckich, które starały się utrzymywać z nią przyjazne stosunki handlowe z Rosją i aktywnie brały udział w dozbrajaniu Kremla. Przychylna katolikom Warszawa nie wzbudzała ciepłych uczuć w Amsterdamie i Londynie. Zygmunt III patrzył przychylnie na habsburskie wysiłki zmierzające do zdławienia oporu protestantów w Rzeszy i akceptował werbunek ochotników do armii habsburskich walczących przeciwko heretykom.

Interes Paryża…

Zakończeniem wojny polsko – szwedzkiej toczącej się w Prusach Królewskich i Inflantach od 1626 roku była także zainteresowana Francja oczekując, że armie szwedzkie przerzucone z terenów południowego nabrzeża Bałtyku zasilą szybko wojska walczące przeciwko Habsburgom w Rzeszy. Francja wprawdzie była krajem katolickim, ale głównym założeniem jej polityki byłą chęć wyrwania się z „habsburskiego okrążenia”. Paryżowi zależało, więc na skonstruowaniu koalicji, której ewentualna ofensywa skutecznie odciągnęłaby uwagę Warszawy od spraw bałtyckich. Podobne plany miała także Szwecja, która chciała jak najszybciej interweniować przeciwko Habsburgom i umocnić swoją pozycję w Rzeszy. Szwecja chciała też jak najszybciej wymusić na Rosji uderzenie na Rzeczpospolitą. Od 1630 roku Rosjanie stali się odbiorcami szwedzkiej broni i przygotowywali się do ataku. Wojska Szejna, które oblegały Smoleńsk były, więc wyposażone w dużej mierze na wzór zachodnioeuropejski. Cztery pułki dowodzone przez ludzi wyszkolonych przez Szwedów były dobrze wyposażone i posiadały wsparcie artyleryjskie. W ostatnich dniach grudnia Gosiewski starał się utrzymywać kontakt z załogą twierdzy jednak nie mógł skutecznie przerwać pierścienia oblężenia.

Skip to content