Trimarium

Analizy, opinie i komentarze najważniejszych wydarzeń

Naród przeciw narodowi. Jak Rosja wykorzystuje mniejszości etniczne.

Autor: dr Tomasz Teluk
Podziel się tym wpisem:
Na wojnie przeciw Ukrainie giną Buriaci, Tuwińcy, Czeczeni. Putin wykorzystuje do walk mniejszości etniczne jako mięso armatnie. 

Na Ukrainie giną głównie mniejszości etniczne Kaukazu i Syberii. Na czele listy ofiar wojny po stronie rosyjskiej znajdują się Buriaci. Według fundacji Wolna Buriacja wskaźnik zgonów tej nacji w konflikcie wynosi aż 60 na 100 tyś. ofiar. Etnicznych Rosjan jest 10 razy mniej. Buriaci to naród mongolski, który zamieszkuje południową Syberię. Etnicznych Buriatów jest niewiele więcej ponad pół miliona. Co ciekawe, Buriację zamieszkuje także blisko procent Ukraińców. 

Putin używa w bratobójczej rzezi także sąsiedni naród – Tuwińców. To również Mongołowie, którzy zwykle trudnili się hodowlą reniferów i myślistwem. Teraz każe im się strzelać do ludzi. Tuwińcy swoje wartości zbudowali na szamanizmie, a współcześnie wyznają głównie, wydawałoby się pokojowy, buddyzm tybetański. Stamtąd pochodzi rosyjski minister wojny Siergiej Szojgu, co widać po azjatyckich rysach jego twarzy. 

Sporo żołnierzy rzuconych na front rekrutowano na Kaukazie. Na Ukrainie walczą Osetyjczycy, Czeczeńcy, Ingusze i Dagestańczycy. Dla biednych żołdaków z Azji wojna to szansa na wybicie się i awans finansowy. Dla nich perspektywa rabunku jest atrakcyjna a stykanie się z europejskim stylem życia jest szokiem kulturowym. W Buriacji czy Tuwie zarabia się równowartość 400 zł miesięcznie. To bieda porównywalna do afrykańskiej. 

Dla Putina mniejszości to mięso armatnie. Azjatom łatwiej jest zabijać białych niż rdzennym Rosjanom swoich sąsiadów. Putin wydaje też rozkazy wywózki Ukraińców do Azji. Tak zrobiono np. z mieszkańcami Mariupola. Na Sybir deportuje się także porywane dzieci i więźniów po pobycie w obozach filtracyjnych. 

Parasolem ochronnym objęci są natomiast żołnierze z metropolii. W raportach zgonów niezwykle rzadko spotyka się mieszkańców Moskwy czy Sankt Petersburga. Mieszka tam przecież aż 12 proc. ludności rosyjskiej, ale władze robią wszystko, aby prawda o „operacji specjalnej na Ukrainie” nie przedostała się do świadomości Rosjan. 

Liderzy, którzy dążą do autonomii republik liczą, że wojna na Ukrainie doprowadzi do rozpadu Rosji i uzyskania niepodległości przez uciskane przez Kreml narody. Na upadek Moskwy liczą Baszkirowie, Tatarzy, Jakuci czy Kałmucy. Dla nich przyszłość Rosji to jej rozpad na poszczególne republiki. Regiony tubylcze są jednak zbyt jeszcze zbyt słabe i zniewolone więzami politycznymi i ekonomicznymi narzuconymi przez Moskwę. Jeszcze przed wybuchem wojny na Ukrainie, Kreml zaostrzył represje wobec działaczy na rzecz mniejszości etnicznych, wrzucając ich do jednego worka z prozachodnimi „ekstremistami”. Skłoniło to wielu aktywistów do ucieczki zagranicę. 

Obecnie różnorodność etniczna sprawia coraz więcej problemów w zarządzaniu armią. Morale wojska upada, bowiem dochodzi do konfliktów wewnętrznych. Pod koniec kwietnia w okupowanym obwodzie chersońskim doszło do krwawej jatki między Buriatami a Czeczeńcami. Obie grupy pokłóciły się o łupy. Czeczeńcy zwykle stacjonowali na tyłach wojsk, zapobiegając odwrotowi i zmuszając przody do ofensywy. Buriatom to się nie podobało, zwłaszcza dlatego, że grabione fanty trafiały potem głównie do kadyrowców. Doszło do regularnej walki wewnątrz rosyjskiej armii, zginęło wielu żołdaków. 

Mniejszości etniczne są niezadowolone z przebiegu wojny. Obiecano im operację w stylu krymskim – szybkie zajęcie terytorium i brak oporu ze strony miejscowej ludności. Okazało się, że zamiast mieszkań i spokojnej służby na terytoriach okupowanych, czekała na nich długotrwała walka na śmierć i życie. Mniejszości etniczne są też historycznie skonfliktowane. Buriaci walczyli za niepodległość Czeczenii, a obecni – kadyrowcy, uważani są dla wielu za zdrajców. 

Konflikty zdarzają się także w hierarchii pionowej. Dowódcy wysokiego szczebla to przeważnie Rosjanie, natomiast rekruci mają różne pochodzenie etniczne. Niższe szczeble dowodzenia mają skład mieszany – szacuje się, że 2/3 sierżantów to narody nie-rosyjskie. Woja prowadzi więc do drenażu republik z zasobów ludzkich i wzniecaniu wzajemnych niesnasek. Miejmy nadzieje, że będzie to siła odśrodkowa, która wkrótce rozsadzi Rosję od wewnątrz. 

Zdjęcie ilustracyjne: Twitter / @GDesinstalar

Zostaw komentarz

Skip to content