Trimarium

Analizy, opinie i komentarze najważniejszych wydarzeń

Polska chce do 2043 roku wybudować sześć elektrowni jądrowych, a w walce o kontrakt nie tylko USA, ale także Francja i Korea Południowa

Autor: Dr Aleksander Olech
Podziel się tym wpisem:

Zgodnie z opublikowaną w październiku 2020 roku aktualizacją dokumentu Program Polskiej Energetyki Jądrowej pierwszy reaktor energetyczny ma zostać uruchomiony w 2033 roku, a kolejne pięć w dwuletnich odstępach, tak by w 2043 roku posiadać 6 elektrowni. Wydaje się, że najlepiej byłoby rozważyć opcję francuską lub koreańską, ale pytanie czy Amerykanie na to pozwolą. Obecnie trzy główne kraje produkujące energię elektryczną pochodzenia jądrowego na świecie to kolejno USA, Francja i Chiny.

Opcja francuska

Po ostatnim spotkaniu E. Macrona oraz A. Dudy na pierwszy plan wysunęła się oferta od francuskiego przedsiębiorstwa państwowego Électricité de France. EDF jest obecny w ponad 30 krajach, również w Polsce, a we Francji posiada aż 56 reaktorów o różnej mocy.

Reaktory należące do EDF na terytorium Francji

Moc reaktoraLiczba reaktorów
1 450 MW4
1 300 MW20
900 MW32

Francuska EDF złożyła polskiemu rządowi ofertę budowy aż sześciu reaktorów. Projekt takiej wielkości zdekarbonizowałby 40% energii elektrycznej w kraju i pozwoliłby uniknąć do 55 milionów ton CO2 rocznie. Wstępna oferta przedstawia szereg możliwości dla Polski, w tym dotyczących inżynierii, zaopatrzenia i budowy, a także narzędzi i materiałów, które byłyby potrzebne dla budowy elektrowni w trzech lokalizacjach. Grupa EDF to spółka energetyczna działające w obszarach produkcji, przesyłu, dystrybucji, obrotu energią, sprzedaży energii oraz usług energetycznych.

Francja, której energia elektryczna pochodzi w 70% z energii jądrowej, ze swojej strony zdecyduje dopiero w ciągu najbliższych pięciu lat, czy zbudować nowe reaktory EPR na swoim terytorium (jest to główny rodzaj reaktorów stosowanych przez Francję – European Pressurized Reactor). Rząd chce poczekać na uruchomienie nowego projektu Flamanville zaplanowanego na koniec 2022 roku, który mimo wielu opóźnień i dodatkowych kosztów, ma mieć moc 1 650 MW. Będzie to pierwszy tego rodzaju reaktor we Francji.

Warto nadmienić, że EDF zbudowało już dwa reaktory EPR w Chinach, rozpoczęło prace nad dwoma innymi w Wielkiej Brytanii, przy tym stale prowadząc negocjacje w sprawie kolejnych dwóch. Francuska grupa energetyczna przesłała swoje oferty również do Azji i innych państw w Europie, część z nich zostało przyjętych z aprobatą. Sześć reaktorów będzie budowanych w Indiach, a również Czesi mają wkrótce sfinalizować porozumienie.

Europa vs Europa

Warto wspomnieć, że z inicjatywy Francji i Czech powstał sojusz jądrowy państw UE, w którym są także Bułgaria, Chorwacja, Finlandia, Węgry, Polska, Rumunia, Słowacja i Słowenia. Dzieje się tak dlatego, że temat energetyki jądrowej dzieli dwadzieścia siedem państw członkowskich. Jeśli Francja, Polska i Czechy bronią atomu, kraje takie jak Niemcy i Austria są mu zaciekle przeciwne, podobnie jak wiele organizacji pozarządowych, które postrzegają ją jako ryzykowną technologię. Jednakże sygnatariusze forum stawiają kolejny argument, że przemysł jądrowy mógłby wytworzyć prawie milion miejsc pracy w Europie.

Ponadto dla Francji ten nowy sojusz jest okazją do podkreślenia swojego wyboru postawienia na energetykę jądrową, która nawet w kraju jest przedmiotem wielu debat. Co jednak ważne, jest to spójne z programem planu inwestycyjnego Emmanuela Macrona na blisko 30 miliardów euro pt.: „Francja 2030”, gdzie ważną rolę odgrywa energia jądrowa. Francuski prezydent dąży do pozyskania jak największego wsparcia w kwestii finansowania małych reaktorów jądrowych – SMR („małe reaktory modułowe”) – niejako wspierając istniejące elektrownie. Warto nadmienić, iż według Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (AEIA) na całym świecie analizowanych jest około 70 projektów SMR, ale ani Korea, ani Francja nie przedstawiły dotychczas swoich opracowań i wyników badań.

Oferta od Korei Południowej

W grze o polski atom pozostaje również Korea Południowa. Państwowa spółka Korea Hydro & Nuclear Power (KHNP) chce zaproponować Polsce sześć reaktorów APR1400 o podwyższonym poziomie bezpieczeństwa. Łączna moc wytwórcza ma wynieść 8,4 GW. Reaktory mają spełniać wymagania Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej oraz Western European Nuclear Regulators Association. Według KHNP, APR1400 jest zaopatrzony w rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa i ochrony przed kolizjami ze statkami powietrznymi. Posiada także dodatkowe zabezpieczenia zapobiegające zagrożeniom sejsmicznym, które zostały wprowadzone po awarii elektrowni atomowej w Fukushimie w Japonii. Koreańczycy chcą przedstawić swoją ofertę dla Polski w pierwszym kwartale 2022 roku lub wcześniej. O ostatecznym terminie zadecydują rozmowy z polskim rządem.

KHNP obsługuje elektrownie jądrowe i wodne w Korei Południowej, które odpowiadają za około 27% całej produkcji energii w kraju. Posiada 24 reaktory o różnej mocy.

Reaktory należące do KHNP na terytorium Korei Południowej

Moc reaktoraLiczba reaktorów
1 400 MW2
1 000 MW12
950 MW6
700 MW3
650 MW1

Co więcej, KHNP posiada doświadczenie w budowie elektrowni za granicą. Spółka ta jest odpowiedzialna za budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, wyposażonej właśnie w reaktory APR1400. Pierwszy z reaktorów rozpoczął działalność na początku kwietnia bieżącego roku, pozostałe trzy są w trakcie budowy, zaś cała elektrownia Barakah jest wybudowana w ponad 90 procentach.

Południowokoreańska spółka powołała „Team Korea” w celu opracowania szczegółów oferty dla Polski. W realizację programu polskiej energetyki jądrowej KHNP planuje również zaangażować polskie firmy. Jak dotąd spółka zidentyfikowała ponad 70 polskich podmiotów z branży produkcji maszyn, inżynieryjnej, budowlanej oraz energetycznej jako potencjalnych partnerów pry budowie i eksploatacji elektrowni jądrowej.

Wybór oferty KHNP byłby kolejnym krokiem w zacieśnianiu współpracy Polski i Korei Południowej, które to 1 listopada obchodziły 32. rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych. Od wielu lat południowokoreańskie firmy takie jak LG, Hyundai, Samsung czy Heesung Electronics inwestują w Polsce. Według danych NBP Korea Południowa jest największym azjatyckim inwestorem w Polsce. W 2019 roku odnotowano napływ kapitału z Korei Południowej do Polski w wysokości 990,2 milionów USD. Stan zobowiązań z tytułu koreańskich BIZ w Polsce na koniec 2019 roku wyniósł niemal 2,2 miliarda USD. Koreańczycy są również zainteresowani budową Centralnego Portu Komunikacyjnego. W lutym bieżącego roku największe południowokoreańskie lotnisko – Incheon zostało doradcą strategicznym CPK.

Wybór partnera strategicznego

Trzeba mieć na uwadze, że swoją ofertę ma do przedstawienia również amerykański Westinghouse, który jest bardzo aktywny w lobbowaniu w Polsce. Dlatego też w obecnym kontekście, kwestia zlecenia budowy pozostaje bardzo polityczna. Wybór któregokolwiek z partnerów, automatycznie ukierunkuje Warszawę na zacieśnioną współpracę bilateralną z Waszyngtonem, Paryżem lub Seulem. Ponadto, decyzja urzędujących władz będzie rzutować nie na 5, 10, czy 15 lat, ale na kolejne 50. Ten bagaż odpowiedzialności powinien być niesiony z ogromną rozwagą i poparty szeregiem konsultacji. Może wygrać tylko jedna firma i trzeba mieć na względzie dyskusję, która rozgorzeje, iż nie wybrano dwóch pozostałych.

Autorzy:

Dr Aleksander Olech – ekspert Portalu i Fundacji Trójmorze, a także Dyrektor Programu Bezpieczeństwa Europejskiego w Instytucie Nowej Europy. Specjalizuje się w tematyce zagrożeń dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Natalia Matiaszczyk – współpracowniczka Instytutu Nowej Europy. Studentka stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Łódzkim. Jej zainteresowania badawcze to Europa Środkowa oraz Azja Wschodnia, w szczególności Półwysep Koreański, a także polityka historyczna, bezpieczeństwo międzynarodowe oraz dyplomacja.

Zostaw komentarz

Skip to content