Trimarium

Analizy, opinie i komentarze najważniejszych wydarzeń

Współpraca Turcja – Ukraina, a biznes jądrowy z Rosją

Autor: Dr Aleksander Olech
Podziel się tym wpisem:

Relacje pomiędzy Kijowem a Ankarą są coraz silniejsze. Oba państwa dostrzegają cele strategiczne nie tylko na Morzu Czarnym, ale także w ramach wspólnego rozwijania przemysłu zbrojeniowego oraz wymiany handlowej. W tle jest jednak Rosja, która cały czas utrzymuje dobre relacje z Turcją, sprzedając jej S-400 oraz pomagając w rozwinięciu potencjału jądrowego.

Energia jądrowa od Rosji

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zaproponował, aby Rosja oprócz tej, którą już buduje na południowym wybrzeżu Turcji, rozwinęła kolejne dwie elektrownie jądrowe w kraju. Dyskusja miała miejsce podczas ostatniego spotkania R. Erdogana i W. Putina w Soczi w zeszłym miesiącu i była kontynuowana telefonicznie. Turcja, stosunkowo nowy gracz w grze o energię jądrową, ma ambitne plany dywersyfikacji źródeł energii elektrycznej i ograniczenia emisji CO2. Jednocześnie walka toczy się o strategiczną współpracę między Kijowem a Ankarą.

Morze Czarne dla Ukrainy i Turcji

Podczas gdy NATO zastanawia się nad swoją strategią w regionie Morza Czarnego, Ukraina i Turcja aktywnie wzmacniają partnerstwo strategiczne poprzez pogłębianie współpracy politycznej, wojskowej i technicznej. Objawia się to w regularnych spotkaniach ministrów spraw zagranicznych i obrony obu krajów, wykorzystanie dronów Bayraktar, a także plany połączenia wysiłków w zakresie ukraińskich samolotów Antonov.

Zarówno Ukraina, jak i Turcja mają obecnie armie z którymi należy się liczyć. Turcja jest drugą co do wielkości armią NATO, podczas gdy Ukraina jest jednym z kluczowych sojuszników sojuszu w regionie, z historią skutecznego przeciwdziałania rosyjskiej agresji hybrydowej od ponad siedmiu lat. Armia turecka i ukraińska dysponują szeroką gamą aktywnych jednostek z dużym doświadczeniem bojowym. W przeciwieństwie do wszystkich obecnych państw członkowskich NATO, Ukraina ma również wyjątkowe doświadczenie w bezpośrednim zaangażowaniu bojowym z nowoczesnymi siłami rosyjskimi. Ukraina i Turcja są po tej samej stronie, jeśli chodzi o rosyjską okupację Krymu, a oba narody zobowiązały się do polityki nieuznawania. Ankara jest jednym z najważniejszych partnerów Kijowa w niedawno zainicjowanej Platformie Krymskiej, nowym międzynarodowym formacie uruchomionym w sierpniu 2021 roku, który ma na celu przeciwdziałanie zagrożeniom ze strony Rosji.

Według aktualnych szacunków, od 2014 roku Rosja trzykrotnie zwiększyła swoją obecność wojskową na Krymie. Moskwa zalała okupowany półwysep sprzętem wojskowym, w tym nowoczesnymi systemami uzbrojenia, które stanowią zagrożenie dla krajów w całym regionie Morza Czarnego, a także w Europie Środkowej. Kreml wykorzystuje również Krym jako przyczółek dla swojej rozszerzającej się działalności wojskowej na Bliskim Wschodzie iw Afryce.

W przyszłym roku Ukraina i Turcja będą obchodzić 30. rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych. Z tej okazji planowana jest kolejna sesja Rady Strategicznej między Ukrainą a Turcją, pod współprzewodnictwem obu prezydentów. Obie strony postrzegają spotkanie w 2022 roku jako okazję do ostatecznego podpisania długo oczekiwanej turecko-ukraińskiej umowy o wolnym handlu.

Rodzi się obecnie pytanie, czy zwiększona obecność NATO w sąsiedztwie Morza Czarnego znacznie obniży napięcia i ustabilizuje region, a nie odwrotnie. Ukraina od dawna ma do czynienia z Rosjanami i bardzo dobrze rozumie ich działalność hybrydową. Rosja podejmuje działania, gdy czuje, że przeciwnik osłabł. Nie ma nic bardziej zachęcającego, z rosyjskiej perspektywy, niż niezdecydowanie ich adwersarzy.

Dyplomacja to dyplomacja, a biznes to biznes

W mojej ocenie współpraca Rosja – Turcja jest idealnym przykładem dyplomacji ukierunkowanej na konkretny cel. Różnice w podejściu do NATO, Ukrainy, Syrii i Morza Czarnego są widoczne, ale oba kraje rozumieją, że w poszczególnych sektorach współpraca jest nie tylko nieunikniona, ale wręcz niezbędna. W związku z powyższym, Turcja może sobie pozwolić na zakup S-400 od Rosji, straszenie innego sojusznika w NATO (Grecji), samodzielne ruchy – bez konsultacji z innymi państwami – na Bliskim Wschodzie oraz zacieśnianie relacji z Kijowem. Przy tym Rosjanie kooperują z Niemcami na poziomie energetycznym, mocno naciskają na kraje Bałtyckie, ostrzeliwują Ukrainę oraz otwierają się współpracę z Chinami w kwestii Afganistanu. Innymi słowy, w bilateralnych relacjach międzynarodowych nie ma miejsca na całkowite obrażanie i zaniechanie współpracy. Trzeba tylko znaleźć przestrzeń, gdzie obie strony znajdą korzyści, a następnie regularnie naciskać na partnera, pokazując, że zawsze można odejść w inną stronę.

Dr Aleksander Olech – ekspert Portalu i Fundacji Trójmorze, a także Dyrektor Programu Bezpieczeństwa Europejskiego w Instytucie Nowej Europy. Specjalizuje się w tematyce zagrożeń dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Zostaw komentarz

Skip to content